Drodzy antyfaszyści!

... Ale teraz słowo wprost do was i o was, drodzy antyfaszyści z Porozumienia 11 Listopada. Byłoby dobrze, żebyście odróżniali zdania krytycznych przyjaciół od obelg przeciwników, także w prasie: ich intencje są sprzeczne. Wam zaś, jeżeli chcecie stworzyć ruch, a nie sektę, powinno zależeć, aby ludzi mających wpływ na opinię do siebie przyciągać, a nie od siebie odpychać.
Piszecie, że 11 listopada w Warszawie przemoc stosowali tylko neofaszyści i policja. Piszecie, że jeżeli ktoś ludzi przyrównał do szczurów, to mu się wypsnęło, poniosły go emocje. Piszecie, że jeśli pojawiły się wśród was emblematy komunistyczne, to wyście ich nie zauważyli, a zresztą tworzycie koalicję wielobarwną, gdzie nikt nie ustala, co komu wolno nieść albo krzyczeć. Przyjmuję, że piszecie to w najlepszej wierze. Doszło do mnie jednak sporo relacji (drukowanych i ustnych) z samej manifestacji i z dyskusji o niej po dwóch dniach w klubie "Krytyki Politycznej". Z tych relacji wnioskuję, że nie było tak idealnie. W telewizji zaś widziałem młodych ludzi z twarzami owiniętymi szalikami: nikt przecież się nie będzie maskował, jeśli bierze udział w pokojowej manifestacji.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75515,8792347,Drodzy_antyfaszysci_.html
Veröffentlichung/ data publikacji: 10.12.2010