Rośnie przestępczość na pograniczu - Alarm z wyspy Uznam

W Unii Europejskiej trwa dyskusja, czy nowelizować traktat z Schengen, wprowadzając możliwość czasowego przywracania kontroli na granicach między państwami Unii.
Zamieszanie jest skutkiem postulatów Włoch i Francji, które chcą zahamować falę imigrantów z północnej Afryki, jak też zapowiedzi prawicowego rządu Danii, który chce przywrócić kontrole na duńskich granicach, by zahamować nielegalną imigrację i falę przestępczości. W gorącej dyskusji dominują opinie niechętne przywracaniu kontroli.
Alarmujące głosy o drastycznym wzroście przestępczości granicznej napływają z niemieckiego pogranicza i to także ze środowisk jednoznacznie prounijnych i przyjaznych Polsce. W ubiegłą sobotę zabrał głos wiceszef frakcji CDU w Bundestagu i sekretarz generalny CDU w Saksonii, Michael Kretschmer, który wytknął niemieckiej policji i administracji, że przestępczości granicznej nie traktują poważnie. Opowiedział się przeciw przywracaniu kontroli na granicach, ale stwierdził jednocześnie, że mogłaby być ona uzdrawiającym szokiem (heilsame Schock). Podkreślił, że w rejonie zbiegu trzech granic (polskiej, czeskiej i niemieckiej) liczba włamań po stronie niemieckiej do domów i kradzieży samochodów od czasu likwidacji kontroli na granicach zdecydowanie wzrosła. „Sytuacja jest rzeczywiście wyjątkowo napięta” - dodawał Kretschmer. Zarzucił Polsce i Czechom, że problem przestępczości granicznej ignorują, traktując go jako wewnątrzniemiecki, co nazwał arogancją (Frechheit). „Przestępczość na pograniczu istnieje dlatego – wyjaśniał – że przestępcy wracają do Czech i Polski”.
Od kilku miesięcy media z niemieckiego pogranicza niemal codziennie informują o kradzieżach, szmuglu, napadach, włamaniach. Jednocześnie podkreśla się, że im dalej od granicy, tym obywatele czują się bezpieczniej, a przestępczość spada.
Prawdziwe alarmy napływają z niemieckiej części wyspy Uznam. W ubiegłym tygodniu „Nordkurier” informował, że odpowiedział już na nie minister spraw wewnętrznych Meklemburgii-Pomorza Przedniego Lorenz Caffier, kierując na wyspę więcej funkcjonariuszy.
„Nordkurier” pisał o wzburzeniu, jakie z powodu wzrostu przestępczości i niezaradności policji panuje w Kamminke opodal Świnoujścia. Takie same opinie można usłyszeć w uzdrowiskach Ahlbeck, Heringsdorf, Bansin, także w Zinnowitz. Konkretne propozycje uzdrowienia sytuacji ma przedstawić 23 maja w Heringsdorfie minister Lorenz Caffier. W innych rejonach wzdłuż granicy niemiecko-polskiej podobne środki zaradcze nie są dotychczas planowane, gdyż nie ma takiej potrzeby.
W sobotę „Nordkurier” (dodatek lokalny na Uznamie) pisał o nastrojach w Ahlbecku, Heringsdorfie i Bansin. Gazeta podkreślała, że na celowniku złodziei są przede wszystkim domki jednorodzinne i drobne zakłady produkcyjne (rzemieślnicze). Decyzje o skierowaniu na Uznam większych sił policji mieszkańcy niemieckiej części wyspy przyjęli bardzo pozytywnie. Carsten Schiela, przewodniczący Niemieckiego Związku Rzemieślników i Przedsiębiorców Wyspy Uznam podkreślił, że o wzroście przestępczości delegaci związku rozmawiali w ubiegłym tygodniu z rzecznikiem praw obywatelskich w Schwerinie i starostą powiatu Ostvorpommern.
Związek zwołał już Forum Obywatelskie, które powołało Radę Prewencyjną. Zbierze się ona po raz pierwszy 18 maja i będzie debatować, jak przywrócić na wyspie atmosferę spokoju. Jednocześnie Schiela ostrzegał przed tworzeniem grup obrony obywatelskiej, a takie propozycje też się pojawiły.
Problemem bezpieczeństwa na pograniczu był jednym z tematów ubiegłotygodniowej federalnej konferencji ministrów spraw wewnętrznych, obradującej w Rostocku.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 17.05.2011