Wszyscy kopali, tom i ja

We wsi Chruszczewka w 1946 r. handlarz skupujący klejnoty od chłopów przesiewających prochy pomordowanych wyciąga odlaną niedbale sztabę złota i pokazuje 18-letniej dziewczynie. - Chcesz? - zapytał. - To idziemy do łóżka. Józefa Kalinowska ma dzisiaj 83 lata. - O, panie redaktorze, ile to żydowskich pierścionków musiało pójść, by tę sztabę wytopić. Kalinowska, mieszkająca dzisiaj w Drohiczynie, uciekła podczas wojny ze swoją matką z podwarszawskiej wsi. Bo ledwie 14-letnią sołtys chciał na żonę dla syna. Trafiły do kuzynki Jadwigi we wsi Chruszczewka, 15 km od Treblinki. Jadwiga, wtedy 30-letnia, od progu pochwaliła się im nową maszyną do szycia, krową i stołową zastawą. - Skąd to? Zaraz po wojnie? - pytały Kalinowskie. - Z brylantu - powiedziała kuzynka.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,9917976,Wszyscy_kopali__tom_i_ja....
Veröffentlichung/ data publikacji: 12.07.2011