Jest granica, to żyjemy

Wraca właśnie z mężem Wojtkiem i sześcioletnią córką Julką z Jastrzębiej Góry przez Gdańsk i Warszawę do Terespola. Zagadnęłam o handel na granicy, bo to jedyna rzecz, jaka kojarzy mi się z Terespolem. - No przecież z tego handlu mam na wczasy! - tłumaczy.
- Przychodzi do mnie pani z opieki społecznej i mówi, że ma dla mnie pracę. Żebym szła na staż na sprzątanie do szkoły. Przez trzy miesiące pensja 680 zł, a potem nie wiadomo, czy zatrudnią. To ja mówię: Dziękuję bardzo! Mam 44 lata i sprzątać umiem, nie potrzebuję się przyuczać do sprzątania. Jadę do Brześcia za granicą, kiedy chcę. Nie chcę - nie jadę. Głównie, o, takie przywożę - mówi i wyciąga paczkę czerwonych papierosów Mińsk.
Pociąg z Terespola do Brześcia jedzie przez Bug 15 minut. Oba miasta na wyciągnięcie ręki. Na Białorusi tańsze są: papierosy, wódka, benzyna. U nas: pieluchy, proszki do prania, mięso, ciuchy z małych rozsianych po całej Polsce szwalni zatrudniających często za grosze Białorusinki i Ukrainki bez papierów.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,10224295,Jest_granica__to_zyjemy....
Veröffentlichung/ data publikacji: 03.09.2011