Biurokracja wiąże ręce strażakom

Nie milkną echa po pożarze, jaki wybuchł 4 listopada na przygranicznym targowisku w Osinowie Dolnym. Pisaliśmy już o biurokratycznych przeszkodach, utrudniających polskim i niemieckim strażakom współdziałanie w obliczu zagrożeń na pograniczu. - Z pewnością moglibyśmy zmniejszyć straty, gdybyśmy zostali wcześniej powiadomieni przez polskich kolegów - powiedział dziennikowi „Märkische Oderzeitung” zastępca komendanta miejskiej straży pożarnej z Bad Freienwalde Christian Niekammer. Pożar wybuchł po godz. 18, a polska strona poprosiła niemieckich kolegów o pomoc dopiero ok. godz. 21, mimo że byli oni zdecydowanie najbliżej i stali w gotowości przy granicy, bo powiadomił ich punkt alarmowania we Frankfurcie nad Odrą. Polskie dowództwo akcji musiało mieć zgodę z Warszawy na wjazd strażaków z Niemiec.
Przypomnijmy, że spłonął towar na ok. 200 stoiskach w pasażu zewnętrznym oraz w hali. Na szczęście nie było ofiar w ludziach. Pożar gasiło 28 polskich zastępów (w tym z Gorzowa i Szczecina), a także ok. stu strażaków z Niemiec.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.gazetachojenska.pl/gazeta.php?numer=12-47&temat=1
Veröffentlichung/ data publikacji: 23.11.2012