Tusk spycha gender do niszy? Nie opłaca mu się poprzeć naukowców?

Premier nie chce osobiście odpowiedzieć na list w sprawie nagonki na gender. - A przecież nie chodzi o "jakichś genderystów", tylko o ustrój kraju - piszą rozczarowani postawą premiera sygnatariusze listu.

Trzy tygodnie temu blisko 90 osób - m.in. naukowców i twórców - związanych z tematyką gender, wystosowało do premiera list otwarty "W sprawie wyjaśnienia stanowiska rządu RP wobec budzącej niepokój społeczny kampanii przeciw 'ideologii gender' w kontekście zobowiązań Polski do prowadzenia polityki równościowej".

Zwracali uwagę na to, że rząd zobowiązał się wykonywać unijną politykę równościową w konkretnych programach. Dostaje na to unijne pieniądze, a nie reaguje na nasilającą się kampanię antygenderową kwestionującą tę politykę. Pisali też, że są obiektem nienawistnych ataków: "Język kampanii przeciw 'ideologii gender' nosi cechy mowy nienawiści. Powołuje bowiem do życia niekonkretne i częściowo abstrakcyjne byty - 'gender', 'genderyści', 'ideologia gender' - i zarazem obarcza je winą za wszelkie negatywne procesy społeczne, aż po zarzuty działań przestępczych, takich jak nakłanianie do pedofilii. Po skonstruowaniu wroga jako grupy wyobrażonej mowa nienawiści zawsze obraca się jednak przeciw konkretnym osobom, skutkując realnymi konsekwencjami w ich życiu".

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,15363888,Tusk_spycha_gender_do_ni...
Veröffentlichung/ data publikacji: 30.01.2014