Historię wciąż poznajemy

Rozmowa z Bogusławem Wołoszańskim - autorem bardzo popularnych programów telewizyjnych, na czele z „Sensacjami XX wieku”. Relację z jego wizyty w naszej okolicy zamieściliśmy przed tygodniem.

„Gazeta Chojeńska: - Co Pana do nas sprowadza?

B. Wołoszański: - Paweł Pawłowski [dyrektor Cedyńskiego Ośrodka Kultury i Sportu – red].

- A czy mógłby Pan przybliżyć naszym czytelnikom ideę programu i opowiedzieć, co tutaj będzie się działo?

- Powstaje nowa seria programów dla Polsatu pt. „Tajna historia XX wieku”. Zasadą jest docieranie do miejsc, w których ta historia się rodziła i nie pokazywanie, ale przedstawianie historii związanej z określonym miejscem.

- Czy będzie coś konkretnie o forsowaniu Odry?

- Na razie jest to wszystko w trakcie poszukiwań, ustaleń, oglądania. Będą to na pewno trzy programy. Jeden właśnie o forsowaniu Odry, drugi to czasy powojenne i przygotowania Armii Radzieckiej do marszu na Zachód i trzeci - konkretnie o walkach na przyczółku Schwedt. Zwłaszcza że mogę korzystać z uprzejmości Marka Łukasika [konsultanta do spraw historycznych i militariów – red.], który organizował tutaj spektakl i go sfilmował, a ja zorganizować nie mogę z prostego powodu: nie ta pora roku.

- O polskich żołnierzach forsujących Odrę mówi się ostatnimi czasy „armia Stalina”. Jak Pan się zapatruje na dzielenie żołnierzy na tych złych i dobrych?

- Wprost przeciwnie. Trzeba pamiętać, kim byli ci żołnierze, którzy do tej armii dotarli. To byli ci, którzy nie zdołali się uratować z armią Andersa, którzy wracali z Syberii i łagrów. Ta armia była dla nich jedyną szansą powrotu do normalnego życia i w ogóle uratowania życia. Co więcej, walcząc, złożyli daninę krwi, umierali i mówienie teraz, że jest to armia Stalina, jest pomyłką. Jestem głęboko przeciwny dzieleniu w ten sposób Polaków.

- Czy uważa Pan, że jesteśmy w stanie poznać historię do końca?

- Nie sądzę. Historię wciąż poznajemy, a ona coraz bardziej się otwiera. Internet ułatwia nam dostęp do tej historii. Pamiętam, jak pisałem książkę w latach dziewięćdziesiątych i jedynym źródłem były tylko archiwa oraz książki. Nie miałem natomiast możliwości zweryfikowania tych wiadomości. W tej chwili Internet daje taką sposobność. Oczywiście jest to również bardzo niebezpieczne, bo nie ma większego zagrożenia czy śmietnika niż Wikipedia. Historię można weryfikować również na podstawie obrazów. Narodowe Archiwum Cyfrowe zamieszcza większość swoich zbiorów właśnie online i można oglądać zdjęcia. Dzisiaj historia staje się pełniejsza.

- Gdyby mógł Pan poznać jedną z tajemnic XX wieku, to którą by Pan wybrał?

- Jest ich kilka. Jedną z nich jest np. śmierć Heinricha Himmlera. Wiąże się z tym pewna historia: żona mojego przyjaciela – Polka – pracowała kiedyś w Wielkiej Brytanii w Public Records Office, teraz nazywa się to The National Archives. Zawsze wybierała dla mnie dokumenty, które mogły mnie zainteresować. Ja później przyjeżdżałem i je przeglądałem. Pewnego razu, pochylając się nad tymi kartkami, zobaczyłem, że jest tam meldunek agenta o pseudonimie Mr. T, który z Lüneburga wysłał do Londynu zaszyfrowaną depeszę, w której utrzymywał, że usunął Himmlera. Mając jedynie ksero, chciałem dotrzeć do oryginału. Okazało się, że tekstu oryginalnego w National Archives już nie ma, ponieważ uznano to za niewiarygodne i wycofano. Czy rzeczywiście Brytyjczycy zamordowali Himmlera? Miałoby to swój sens, ponieważ oni prowadzili z Himmlerem negocjacje pokojowe od 1943 roku. Jeżeli Himmler pozostałby przy życiu i postawiono by go przed trybunałem w Norymberdze, to Himmler by powiedział: „Zaraz, ale ja chciałem zakończyć tę straszliwą wojnę. Ja przecież przez mojego przyjaciela Schellenberga prowadziłem negocjacje w Sztokholmie z brytyjskim ambasadorem panem Molletem”. Stalin by zacierał ręce i śmiejąc się od ucha do ucha, mówił „U nas krwawili, a ci kupczyli”. Amerykanie by się wściekli, że za ich plecami sojusznik prowadził negocjacje, więc Himmlera należało się rzeczywiście pozbyć. Czy tak było? Nie wiem, ale to jest właśnie urok historii.

- Jakie jest Pana zdanie na temat historii złotego pociągu?

- Napisałem kiedyś taki felieton, gdzie proponowałem nazwanie tego pociągu „Pikusiem”. Kiedyś były takie kolejki – piękne modele – firmy Piko i stąd proponowałem, żeby ten pociąg nazwać Pikusiem. Natomiast historia o złotym pociągu to totalna bzdura i od listopada utrzymywałem, że nie zostanie odnaleziony. Mówienie o tym, że pociąg pancerny, wypełniony złotem wjechał w zbocze góry jest nieporozumieniem, ale bardzo chciałbym się mylić.

- Dziękujemy za rozmowę.
Rozm. Marta Walkowiak

Bogusław Wołoszański - ur. w 1950 roku, jest autorem wielu programów popularyzujących historię. Przez 33 lata prowadził „Sensacje XX wieku”, które w plebiscycie „Polityki”, zostały uznane za najlepszy program w historii polskiej telewizji. Poza twórczością telewizyjną i radiową dał się poznać jako autor poczytnych książek oraz scenarzysta. Aktualnie pracuje nad scenariuszami do programu „Przewodnik historyczny Bogusława Wołoszańskiego”.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://gazetachojenska.pl/gazeta.php?numer=16-21&temat=5
Veröffentlichung/ data publikacji: 24.05.2016

Beiträge aus der deutsch-polnischen Grenzregion

Vielleicht interessieren Sie sich für einen der aktuellen Beiträge aus der deutsch-polnischen Grenzregion: