Od szańca do traktu handlowego, czyli urokliwe kamienice przy moście w Słubicach

Tegoroczny jubileusz 70 lat powstałego po zakończeniu wojny samodzielnego miasta Słubice może być doskonałą okazją do przyjrzenia się bliżej miejscom i osobom związanym z naszą Małą Ojczyzną. Dla gości zza granicy pierwszym widokiem, który wita ich tutaj w nowym państwie, jest nie tylko postmodernistyczny kompleks Collegium Polonicum, ale i deptak z historycznymi kamienicami przy ul. Jedności Robotniczej.

Wciąż obowiązująca nazwa od dawna trąci PRL-owską myszką, ale i tak brzmi o niebo lepiej niż poprzednia – ul. Armii Czerwonej. Ciekawa historia powstania ulicy wciąż nie jest powszechnie znana mieszkańcom Słubic, a szkoda. Warto to teraz nadrobić...

Zanim wspomniany fragment miasta stał się placem budowy dla zachowanych dotąd kamienic, stanowił część tzw. gwiaździstego szańca, czyli ziemnej fortyfikacji polowej chroniącej obubrzeżny jeszcze wtedy Frankfurt nad Odrą od ewentualnych zagrożeń ze wschodu. Szaniec mocno ucierpiał podczas powodzi roztopowej w 1785 r., podczas której to w nurtach Odry życie stracił książę Leopold Brunszwicki, komendant garnizonu Frankfurt nad Odrą a prywatnie siostrzeniec króla Fryderyka Wielkiego.

Ówczesny most znajdował się kilkadziesiąt metrów na południe w stosunku do obecnego, na wysokości Brücktorstraße na zachodzie i przystanku Collegium Polonicum trangranicznej linii autobusowej na wschodzie. Był rok 1892, kiedy to coraz większe problemy komunikacyjne lewobrzeża z licznymi zakładami przemysłowymi na prawobrzeżnym przedmieściu Dammvorstadt przyspieszyły decyzję o zmianie lokalizacji mostu i wytyczeniu nowej drogi w kierunku placu Roßmarkt, dzisiaj Plac Przyjaźni.

Wiele osób może zastanawiać się, dlaczego ul. Jedności Robotniczej mimo swojego strategicznego znaczenia ma taki dość nieregularny, łukowaty kształt, a przyczyna jest jest dość prozaiczna. W okolicach dzisiejszego Ronda Solidarności i przestrzeni przed biblioteką Collegium Polonicum wznosiła się fabryka jedwabiu, wzniesiona na osobiste polecenie króla Fryderyka Wielkiego, a nowo wytyczyno ulica musiała umiejętnie ją ominąć. Wyburzenie budynku nie wchodziło w rachubę, a ziściło się dopiero po wojnie, kiedy to według powojennych decydentów obiekt stał zbyt blisko nowej granicy państwowej.

Od maja 1893 r. budowano pierwszą z kamienic, dzisiaj ul. Jedności Robotniczej 1, którą też trzeba było uwzględnić w wytyczeniu przyszłej ulicy. Na patrona traktu (Friedrichstraße) wybrano cesarza Niemiec i króla Prus Fryderyka III Hohenzollerna, który nie osiągnął raczej spektakularnych sukcesów, panował zaledwie 99 dni a zmarł na zapalenie płuc. Szerokość ulicy ustalono na 16 m, a obie pierzeje szybko uzupełniły urokliwe czterokondygnacyjne kamienice mieszkalne o podwyższonym standardzie, dzisiaj znajdujące się w gminnej ewidencji zabytków.

Lokale liczyły po cztery czy nawet pięć pokoi, co do zamieszkania tutaj kusiło szczególnie wyższe sfery mieszczańskie, lekarzy, prawników i urzędników państwowych. Ostateczny krajobraz kulturowy tego miejsca wyznaczyły budynki wzniesione w pierwszych dwóch dekadach XX w. i reprezentujące różne style architektoniczne, m.in. kamienica narożna przy ul. Jedności Robotniczej 8 z ok. 1910. To tu mieszkańcy zarówno przed jak i po wojnie chodzili na seanse filmowe do miejscowego kina. Kika budynków zniknęło, m.in. restauracja im. księcia Leopolda (Prinz-Leopold-Garten), obecnie smażalnia ryb, a dawną halę maszyn rolniczych zastąpił gmach biblioteki miejskiej w Słubicach.

Tuż po wojnie wstęp na zachodni odcinek ulicy, wyznaczony ulicą Mickiewicza, mieli jedynie wojskowi, głównie radzieccy, a sporą część ogromnych mieszkań poddano zagęszczeniu poprzez wydzielenie nowych, mniejszych lokali.

Sprawni zarządcy nieruchomości są w stanie wydobyć urok tej części miasta poprzez remonty poszczególnych elewacji, co też ziściło się w kilku przypadkach. Główną bolączką współczesności a zarazem wspólnym wyzwaniem mieskzańców wydają się ponadwymiarowe czy zbyt pstrokate reklamy, ale coraz wyższa świadomośc estetyczna jak i nowe rozwiązania prawne (instytucja parku krajobrazowego czy ustawa krajobrazowa z 24 kwietnia b.r.) dają nadzieję na poprawę tego stanu rzeczy. Na większej atrakcyjności tej części miasta z pewnością skorzystaliby wszyscy mieszkańcy, w tym rzecz jasna i sami przedsiębiorcy.

Roland Semik
Społeczny opiekun zabytków powiatu słubickiego
Członek Towarzystwa Historycznego we Frankfurcie nad Odrą

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 20.07.2015