Alianckie naloty na Szczecin

Podział zadań był taki: siły amerykańskie prowadziły precyzyjne operacje w ciągu dnia, brytyjski RAF - nocne naloty dywanowe. Skutki były dla miasta druzgocące - pisze Grzegorz Ciechanowski*

Niemiecki Szczecin, wraz z portem i węzłem kolejowym oraz stocznią, wytwórnią silników lotniczych i setkami innych zakładów stanowił przed wybuchem II wojny światowej ważne centrum gospodarczo-komunikacyjne. Położone w pobliżu zakłady syntetycznego przetwarzania paliwa w Pölitz (Policach) spowodowały, że rejon ten nabrał strategicznego znaczenia. 15 października 1939 r. rada miejska utworzyła z obszaru Szczecina, Pölitz (Polic) oraz Altdamm (Dąbia) aglomerację - Großstadt Stettin (Wielkie Miasto Szczecin). W okresie II wojny światowej obszar ten stał się jedną z najbardziej bombardowanych aglomeracji III Rzeszy.

Francuzi i Sowieci nad miastem

Pierwszy aliancki samolot pojawił się nad Szczecinem w czerwcu 1940 r. Był to francuski bombowiec farman 223.4 "Julius Verne" w samotnym, odwetowym locie bojowym na Berlin, zorganizowanym naprędce po zbombardowaniu Paryża przez Luftwaffe. Dotarł nad Szczecin - ważny punkt orientacyjny - a stąd skierował się nad stolicę III Rzeszy. W 1940 r. nad miasto zapuszczały się też brytyjskie bombowce, ale ich naloty nie wyrządziły większych szkód. Mimo to szok wśród mieszkańców był ogromny. Widocznym skutkiem ograniczonej aktywności RAF [brytyjskie lotnictwo - przyp. red.] była rozbudowa sieci schronów, jaka dokonywała się w Szczecinie w latach 1940-1944.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,6948201,Alianckie_n...
Veröffentlichung/ data publikacji: 20.08.2009