Ostatni holenderski akord - Co o dziejach Pomorza mówią dawne mapy (7)

W LATACH 70. XVII wieku, kiedy to spłonęła największa amsterdamska oficyna Joannesa Blaeu’a, wydawnictwa holenderskie miały już za sobą okres swojej dominacji. Nie znaczy to oczywiście, że przestały się liczyć na rynku kartograficznym. Musiały jednak ustąpić pierwszeństwa Francuzom, z których dokonań zresztą nie omieszkały czerpać pełnymi garściami.
W AMSTERDAMIE, który w Niderlandach miał największe i najdłuższe tradycje kartograficzne, działało wciąż szereg wydawnictw, które kolejno bądź to przejmowały po sobie schedę, bądź łączyły w większe spółki, czy też pojawiały się i szybko znikały, zostawiając po sobie niewielki, lecz cenny dorobek. Od czasu do czasu na mapach pojawiały się jeszcze holenderskie nazwiska, lecz jeśli były znane, prace nimi sygnowane publikowano często poza granicami Zjednoczonych Prowincji Niderlandów.
Z drugiej strony liberalne drukarnie holenderskie były mekką dla wszystkich dysydentów, niespokojnych duchów i ludzi prześladowanych w swoich krajach. W Niderlandach można było opublikować praktycznie wszystko, byle nie godziło to w Boga i byle dało się na tym zarobić.
* * *
WŚRÓD wielu amsterdamskich wydawnictw kartograficznych jedno z najważniejszych założył w końcu XVII stulecia Peter Schenk. Funkcjonowało przez około sto lat, prowadzone przez swego założyciela, potem jego syna i wnuka (również Peterów), a także w spółce z Gerardem Valckiem, który z kolei współpracował ze swoim bratem, Leonardem. Oficyna publikowała między innymi wielkoformatowe atlasy, zawierające także mapy, które czasem pochodziły od innych wydawców. Na przykład dla Pomorza była to mapa Janssoniusa ze zmienionym adresem wydawniczym, prezentowana w czwartym odcinku naszego cyklu.
Dlaczego tak się działo? Otóż płyty miedziane, używane do rytowania map, a także prasy drukarskie i komplety czcionek były wówczas bardzo cenne i poszukiwane na rynku. Gdy więc jakaś oficyna kończyła działalność, mogła dzięki temu korzystnie sprzedać swój majątek na aukcjach. Jeśli nabywca sam parał się wydawaniem kartografików, mógł wykorzystywać do ich druku gotowe, kupione przez siebie matryce, dokonując w miękkiej miedzi tylko niezbędnych korekt, takich jak zmiana adresu wydawcy bądź jego nazwy. Czasem zmieniano także tytuł mapy, a dodając łacińską formułę „novissima” („najnowsza”) oszukiwano potencjalnych nabywców, zachwajaląc swój produkt jako najbardziej aktualny. Jeśli chodzi o Pomorze, zabiegu takiego dokonała znana amsterdamska oficyna Visscherów dla wspólnej mapy Pomorza, Brandenburgii i Meklemburgii, wydanej po raz pierwszy w 1633 roku i potem przynajmniej czterokrotnie wznawianej przez różnych wydawców.
* * *
PREZENTOWANA dziś mapa została wydana w pierwszej połowie XVIII wieku. Dokładana datacja jest w zasadzie niemożliwa, co dotyczy w zasadzie wszystkich map, drukowanych w oficynach, które mają na swym koncie wiele wydawnictw (atlasów) z zamieszczanymi w nich wciąż tymi samymi mapami. Autorzy nie zawsze je datowali, a nawet jeśli datę wyrytowali w płycie, to wcale nie znaczy, że mapa była drukowana w tym właśnie roku. Można wtedy określić, dość nieprecyzyjnie, przedział czasowy, w jakim mapy ukazywały się na rynku.
Należy jednak przy tym pamiętać, że często sprzedawano je jako tak zwane „mapy luźne”, nie związane z żadnym konkretnym atlasem. Z czasem takie pojedyncze karty, będące w prywatnych lub publicznych kolekcjach, łączono w atlasy „sztuczne”, które funkcjonują do dziś.
Jest też dziś (niestety) odwrotna tendencja, by atlasy oryginalne (lub sztuczne, ale składane w epoce) rozdzielać i zawarte w nich mapy sprzedawać na rynku antykwarycznym osobno. Egzemplarze atlasowe i luźne, o ile nie mają nadrukowanego tekstu na verso, są praktycznie nie do odróżnienia.
* * *
MAPA Schenka jest w zasadzie pewnym rodzajem mapy administracyjnej, tak zwanej specjalnej, jednak nie można z niej korzystać w sposób, w jaki dzisiaj korzystamy z tego typu map. Gdy się ukazała, zaprezentowany na niej podział administracyjny był już od dawna nieaktualny. Granica między Pomorzem szwedzkim a pruskim sięgała daleko na zachód, po Pianę (Peene), a Szczecin za sprawą Gerarda von Walrave właśnie stawał się największą twierdzą państwa pruskiego. Po zajęciu miasta w 1713 roku i oficjalnym przejęciu go w roku 1720, administracja pruska podjęła w Szczecinie prace inwentaryzacyjne, które wykazały fatalny stan umocnień, odziedziczonych po Szwedach. Z tego względu zarządzono roboty fortyfikacyjne, które w ciągu dwudziestu lat uczyniły ze Szczecina potężne miasto garnizonowe. Rozległe i nowoczesne umocnienia w praktyce nigdy nie zostały wypróbowane i o ile w XVIII wieku nie hamowały jeszcze rozwoju miasta, to w następnym stuleciu stały się dla niego ciężarem i gorsetem. Aż do lat siedemdziesiątych XIX wieku miasto coraz bardziej dusiło się w nim, a coraz dynamiczniej rozwijająca się klasa średnia ograniczona była prawem wojskowym. Po wojnie francusko-pruskiej, w 1873 roku pozwolono na rozbiórkę umocnień i miasto stopniowo zaczęło wykupywać tereny poforteczne, by stworzyć na nich najlepsze i reprezentacyjne dzielnice Szczecina.
* * *
MAPA w delikatny sposób sygnalizuje też ważne wydarzenia połowy XVIII wieku. Oto w kartuszu tytułowym pojawiają się artefakty, z którymi do tej pory nie mieliśmy w zdobnictwie map Pomorza do czynienia. Sam kartusz, w typie francuskim, ozdobiony jest wolutami, zwojami roślinnymi i girlandami kwiatów, podtrzymywanymi przez putta. Ale jego podstawę stanowią motywy wojenne – panoplia: werbel, trąby, a także łuki i kołczany ze strzałami. To tylko skromny akcent niespokojnej sytuacji międzynarodowej – prawdopodobnie chodzi o wojny śląskie, rozpoczęte w 1740 roku, toczone przede wszystkim między Prusami a Austrią. Nie dotknęły one obszaru Pomorza bezpośrednio, dlatego może nacisk na militaria jest na napie Schenka delikatny.
Zupełnie inaczej potraktują problematykę militarną Homann i Seutter, o których mapach opowiemy za tydzień i za dwa tygodnie. Ale też będzie się to odnosiło się innych wydarzeń.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 18.08.2009