Szczątki odkopane - Nie depczcie przeszłości ołtarzy

ANONIMOWY grób pięciu niemieckich żołnierzy znajdujący się do niedawna na jednej z posesji w Zdbowie (gmina Tuczno) został kilka dni temu opróżniony. Szczątki spoczną na niemieckim cmentarzu w Glinnej, gmina Stare Czarnowo.

Dwóch przedstawicieli Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi, zajmującego się ekshumacją i pielęgnacją niemieckich nekropolii, wykopało z mogiły szczątki pięciu żołnierzy, którzy obsługiwali działo wspierające uciekających ze Strzalin żołnierzy 2 lutego 1945 r. (na krótko przed wyzwoleniem tych terenów). Poza kośćmi w mogile znaleziono buty, guziki od zimowych mundurów, dwie zardzewiałe zapalniczki, fajkę, pióro, kałamarz, a także… prezerwatywy. Przy szczątkach nie było nieśmiertelników. Nie wiadomo jeszcze kim byli ci żołnierze, jednak na podstawie archiwalnych dokumentów, które przywiózł z sobą antropolog, pracownik Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi Wolfgang Dietriech, będzie można to ustalić. Tymczasem po kościach antropolog stwierdził, że najmłodszy z żołnierzy miał ledwie 18 lat.

Istnienie anonimowego grobu zgłosił do Muzeum Ziemi Wałeckiej sołtys Zdbowa Andrzej Kryger na prośbę Piotra Bartoszuka, wnuka pierwszych po wojnie właścicieli posesji, na której byli pochowani niemieccy żołnierze.

– Antoni Bartoszuk wraz z żoną Tatianą opiekowali się grobem w ogrodzie przez lata – mówi ich wnuk Piotr Bartoszuk. – Pomysł, żeby coś z nim zrobić, padł już kilka lat temu. W porozumieniu z obecnymi właścicielami posesji, Grzegorzem i Wandą Mamińskimi, postanowiłem się tym zająć. Mój dziadek od początku wiedział o istnieniu grobu, obłożył go kamieniami i postawił krzyż. Z biegiem lat mogiła stała się częścią ogrodu. Podczas różnych prac znajdowaliśmy na posesji buty albo części mundurów. Jestem pasjonatem historii i od zawsze mnie ten grób intrygował.

Dziadek Piotra Bartoszuka wiedział, że w mogile leży pięciu żołnierzy, a gdzieś na terenie wsi muszą się znajdować szczątki jeszcze ośmiu poległych w Zdbowie Niemców. Nie wiadomo jednak dokładnie gdzie, prawdopodobnie mogiły zostały zniszczone wraz z rozbudową wsi i budową PGR-u.

– Żołnierze zostali pochowani prawdopodobnie w leju po bombie – opowiada P. Bartoszuk. – Leżeli tam po przekątnej, część z nich położono głowami w stronę linii kolejowej, pozostałych nogami w tę stronę. Tak chował swoich żołnierzy Wehrmacht. Nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego w taki sposób to się odbywało.

Kilka dni temu odkopano mogiłę i posegregowano kości, które trafią na cmentarz żołnierzy niemieckich w Glinnej, gdzie od 2000 r. pochowano ponad 15 tysięcy uczestników walk w Polsce.

Szacuje się, że na tych terenach straciło życie około 480 tysięcy żołnierzy Wehrmachtu. Do tej pory odnaleziono 40 procent szczątków (ok. 115 tys. poległych). Na anonimowe groby trafiają często firmy realizujące inwestycje i bardzo często zdarza się, że głównie z powodu groźby wstrzymania robót, znalezisko nie jest zgłaszane. A ludzkie szczątki są wrzucane w ziemię i beton albo trafiają do śmietnika.

– Nieważne czyje to szczątki, nieważne jakiej narodowości byli to ludzie. Ważne, żeby ich kości spoczęły w końcu w należnym im miejscu – podkreśla P. Bartoszuk. – Życzyłbym sobie, żeby polegli polscy żołnierze również spoczywali w grobach.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 28.09.2009