Tylko w sezonie - SERCE MIASTA Drzemiący potencjał Trzebiatowa Starówka?

TRZEBIATOWSKIE Stare Miasto wręcz kipi od zabytków. W którą z uliczek byśmy nie skręcili, pewne jest, że natrafimy na obiekt godny uwagi. Pytani o starówkę mieszkańcy, wydają się jednak zaskoczeni. – Starówka? To tylko w sezonie, jak turyści się zjadą – zdradził sekret funkcjonowania Starego Miasta jeden z mieszkańców Trzebiatowa.

Starówka do rejestru

Za Stare Miasto przyjęło się w Trzebiatowie uważać obszar wewnątrz murów miejskich, liczących w średniowieczu 2,5 km długości. Jego początki sięgają 1277 r., kiedy to miasto lokowano na prawie lubeckim. Wówczas wytyczono granice grodu i wyznaczono kwartały, tworząc tym samym tzw. szachownicowy układ ulic. Mieszczanie nie szczędzili pieniędzy na budowę kamienic, powstawały kolejne kaplice, bramy, baszty, ratusz i – przede wszystkim – potężny kościół Mariacki, którego wysoka wieża niezmiennie góruje nad dachami Trzebiatowa. W ciągu następnych stuleci zabudowa ulegała znacznym przekształceniom. Ich efekty możemy podziwiać przyglądając się kamienicom, które zachwycają bogactwem form i detali. Te szczególnie ciekawe zdobią Rynek, określany już w XVIII w. jako „piękniejszy aniżeli w innych miastach prowincji”. II wojna światowa oszczędziła zabytkową zabudowę (spłonęła tylko jedna z rynkowych pierzei). Dzięki wysiłkowi specjalistów, takich jak prof. Stanisław Latour, całe Stare Miasto wpisano w 1955 r. do rejestru zabytków. Trzebiatów włączono ponadto w 1996 r. do ministerialnego programu pn. „Ratowanie miasteczek historycznych”. Projekt objął siedem najcenniejszych miasteczek w Polsce, jednak nadzieje związane z programem okazały się płonne. Oprócz rangi, wymiernych korzyści projekt nie przyniósł.

Bloki, plomby i plany

Zmiany w zabytkowej strukturze miejskiej przyniosły lata 70. XX w., kiedy to w miejsce stopniowo wyburzanych budynków, zaczęto budować bloki. Taki los spotkał północno-zachodnie kwartały, gdzie powstało osiedle mieszkaniowe zupełnie nie przystające do charakteru Starego Miasta, choć architekci starali się „wystylizować” bloki na kamienice projektując wysokie, spadziste dachy. Wolne parcele zabudowywano byle jak i byle czym. Dopiero w latach 90. wiele ze zrujnowanych kamienic doczekało się remontów, istniejące luki zaczęto zabudowywać plombami, które w dużej mierze nawiązywały do przedwojennej zabudowy. Przykładem może być tu realizacja południowo-zachodniej pierzei rynkowej. Przez wiele powojennych dziesięcioleci brakowało i pomysłu, i pieniędzy na jej zagospodarowanie, dzięki czemu Rynek nie został oszpecony koszmarnymi blokami, jakich nie brakuje w innych miastach.

- Wielkim sukcesem było przygotowanie w 1996 r. miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Trzebiatowa w formie planu rewaloryzacji Starego Miasta. Trzebiatów posiada także lokalny program rewitalizacji, gminną ewidencję zabytków i program ich ochrony. To wielki plus – podkreśla Ewa Kulesza-Szerniewicz, która przez wiele lat pracy w Wojewódzkim Urzędzie Konserwatora Zabytków, zajmowała się także trzebiatowską starówką.

Arytmia serca miasta
W świadomości mieszkańców, zwłaszcza starszego pokolenia, Stare Miasto jednak nie funkcjonuje. Owszem, jest Rynek, ratusz, kościoły, kolorowe kamienice, ale żeby od razu Starówka? Uważają, że to trochę na wyrost. Stare Miasto to dla trzebiatowian przede wszystkim centrum, w którym znajdują się urzędy, szkoły, instytucje i liczne sklepy. To wyróżniona przez położenie i funkcje część miasta, przestrzeń publiczna o charakterze handlowym, usługowym i administracyjnym.

– Trzeba iść na zakupy, załatwić sprawę w banku, czy urzędzie to się idzie, ale na spacer? Ławek mało, kawiarni żadnej – opowiada pan Jan z Trzebiatowa. Trudno nie przyznać naszemu rozmówcy racji. Cztery lokale gastronomiczne to za mało, by zadowolić gusta nie tyle mieszkańców, co przede wszystkim wymagających turystów.

– Rzeczywiście brakuje kawiarni, restauracyjek, pubów. Jeden lokal postawiony na Rynku stara się wypełnić lukę, ale proszę zwrócić uwagę na jego wygląd. Czy pasuje do tych wspaniałych kamienic? – retorycznie pyta Ewa Kulesza-Szerniewicz. Brak miejsc, gdzie można przysiąść, wypić dobrą kawę czy zjeść jakieś regionalne danie i jednocześnie podelektować się widokiem zabytków, jest szczególnie widoczny latem, kiedy Starówka ożywa. Tysiące turystów przewijają się w ciągu dnia, ale wieczorem miasto jest opustoszałe. Nawet młodzi trzebiatowianie uciekają na Wybrzeże.

– Jak planuję wycieczkę, to staram się unikać tzw. czasu wolnego dla grupy. Po zakończeniu zwiedzania nie mają tutaj po prostu co robić. Tylko chodzenie po sklepach zostaje, a przyjemnie byłoby usiąść w jakiejś kafejce – skarży się jedna z przewodniczek. Latem, problematyczny staje się nawet spacer. Deptaków nie ma, a zatłoczone wąskie chodniki i niekończące się sznury samochodów, nie nastrajają do niespiesznego spaceru szlakiem staromiejskich zabytków. Zastrzeżenia wśród mieszkańców budzi też sposób zagospodarowania największego miejskiego placu.

– Brakuje mi czegoś w Rynku. Tam jest pusto. Nic nie przyciąga. Jakaś rzeźba, śmieszny pomnik albo niewielka fontanna, przy której można byłoby się spotykać, posiedzieć, tak jak jest w innych miastach - mówi Katarzyna Tomaszewska, licealistka.

Problemy i pomysły
Na próżno szukać też w Trzebiatowie typowych sklepów z pamiątkami i antykwariatów, które nadają Starówkom specyficznego charakteru.

– O tym decyduje popyt. My nie mamy możliwości wpływania na profil prowadzonej działalności gospodarczej – informuje Elżbieta Zawarska, kierownik Referatu Planowania i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Trzebiatowie. – Stopniowo wprowadzane są natomiast zmiany w wyglądzie Starego Miasta. Wszystko jest konsultowane z konserwatorem i w oparciu o obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania. Porządkujemy wnętrza kwartałów. Wolne parcele są powoli zabudowywane, jak np. plac bo byłym targowisku.

Realizację części planów uniemożliwia jednak brak obwodnicy. Plany przewidują - po wyprowadzeniu części ruchu kołowego poza obszar Starego Miasta - zamknięcie fragmentu ul. Wojska Polskiego (od pałacu do Rynku) oraz części Rynku vis-a-vis ratusza i utworzenie tam deptaków. Już niedługo swój wygląd powinna zmienić ul. Zielona, położona poniżej murów obronnych nad Młynówką. Przewidziano tam ciąg spacerowy rozpoczynający się przy Baszcie Kaszanej, kończący zaś przy moście obok pałacu. Wymieniona zostanie zniszczona nawierzchnia, pojawi się nowe oświetlenie, uporządkowane zostaną skarpy. Wniosek o przebudowę ulicy został już złożony.

Na ile zatem ukute kilkanaście lat temu na potrzeby promocji hasło „Trzebiatów - Kazimierz Północy” jest aktualne? A może jeszcze nigdy takim nie było?

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 12.11.2009