Czy można było obronić Bogatynię przed kataklizmem?

Gdyby samorządowcy czytali ostrzeżenia o zagrożeniach powodzią, straty byłyby dużo mniejsze - uważa Rafał Jurkowlaniec, wojewoda dolnośląski.
Komunikaty o zagrożeniu wysyłane w piątkowe południe do gmin przez służby wojewody zostały zbagatelizowane.
A fakty są takie, że ze strony państwa system ostrzegania funkcjonuje sprawnie. Już w piątek ok. godz. 12 takie ostrzeżenia trafiły do powiatowego centrum zarządzania kryzysowego w Zgorzelcu, a stamtąd dotarły do gmin; dostały je również władze Bogatyni. W tych ostrzeżeniach było napisane niemal dokładnie to, co się wydarzyło kilka dni temu. Można w nich przeczytać o "możliwościach wystąpienia wody z koryt rzecznych i zalania terenów, lokalnych podtopieniach. Zaleca się dużą ostrożność oraz konieczność śledzenia komunikatów i sytuacji meteo - i hydrologicznej". Drugie ostrzeżenie, hydrologiczne, mówiło o licznych "podtopieniach, zniszczeniach zabudowań, zniszczeniach dróg i mostów oraz zagrożeniu życia". W tych ostrzeżeniach została opisana w dużym przybliżeniu ta sytuacja, która miała miejsce 24 godziny później. To powinna być nauczka dla wszystkich tych, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo mieszkańców, aby nie lekceważyli takich komunikatów.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8241456,Czy_mozna_b...
Veröffentlichung/ data publikacji: 12.08.2010