Offe: O sprawach mniejszości nie powinna decydować większość

Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Jakiś czas temu w Hamburgu odrzucono reformę systemu edukacyjnego. O wyniku głosowania mówiono, że taki wynik zaszkodzi imigrantom. Czego dotyczyło to referendum?
Prof. Claus Offe*: Lokalni Zieloni zaproponowali reformę szkolnictwa w landzie na wzór systemu, który funkcjonuje w Berlinie. Chodziło o to, by wydłużyć szkołę podstawową z czterech do sześciu lat, kosztem dwóch lat szkoły średniej, w tym tzw. gimnazjów – szkół, do których dostają się dzieci z najlepszymi wynikami w nauce. Zadziwiające było to, że propozycję poparły wszystkie partie: od chadeków po Die Linke. Celem reformy miała być lepsza integracja społeczna. Chodziło o poprawienie integracji językowej imigrantów, bo w tym wieku dzieci uczą się języka przede wszystkim od swoich rówieśników, i umożliwienie dzieciom z klasy średniej lepszego kontaktu z innymi grupami społecznymi. Reforma nie przypadła jednak do gustu klasie średniej, która zażądała referendum. Wynik znamy.
Jakie argumenty wysuwano przeciwko zmianom?
Rodzice z klasy średniej chcieli zminimalizować kontakt ich dzieci z młodzieżą, która do gimnazjów nie trafi, czyli sporą częścią osób z rodzin robotniczych i właściwie wszystkimi z rodzin imigranckich. Mówili o „niekorzystnym środowisku edukacyjnym”.
Ciekawą ale i martwiącą rzeczą było to, że frekwencja w dzielnicach zamieszkanych przez klasę średnią i średnią wyższą była pięć razy wyższa niż w okręgach, gdzie mieszkają imigranci – odpowiednio – 60 i 13 procent. I to pomimo intensywnej kampanii zorganizowanej głównie przez Zielonych. Nie udało się zmobilizować ludzi, by bronili swoich interesów.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/OffeOsprawachmniejsz...
Veröffentlichung/ data publikacji: 10.08.2010