Spalarnia przy granicy

Mieszkańcy przygranicznej gminy Widuchowa boją się spalani śmieci, która ma powstać w sąsiednim niemieckim Schwedt. Domagają się od inwestora informacji, które by ich uspokoiły. Jednak niemiecka firma zwleka, co rodzi podejrzenia, że spalarnię chce się zbudować przy granicy dlatego, żeby kłopotliwe dymy przenieść na stronę polską. Widuchowa poskarżyła się do Komisji Europejskiej. Za wcześnie, bo inwestor nie dostał jeszcze zgody władz niemieckich.

Świat ma kolosalne problemy ze śmieciami. Zaczynają się sprawdzać dawne obawy twórców Klubu Rzymskiego, którzy ostrzegali, że jeśli człowiek tego problemu nie rozwiąże, sprowadzi na siebie koniec świata. Przedsmak tego można było niedawno oglądać w Neapolu. Jego mieszkańcy oprotestowali budowę spalarni, skutkiem czego omal nie zginęli w śmieciach i odorze. Kto ich wtedy odwiedził, mógł „zobaczyć Neapol i umrzeć”.

Spalarnie śmieci są już w wielu krajach, w centrach miast, i będą powstawać. Gdyby nie było ich np. w Japonii, dziś nie byłoby Japonii. Kiedyś mieszkańcy szczecińskiego osiedla blokowali budowę spalarni odpadów pomedycznych. Powstała. Jest tak nowoczesna, że dziś mało kto o niej wie.

Jeśli spalarnia w Schwedt też ma być bardzo nowoczesna, to postawa inwestora, który zawczasu nie odpowiada na wątpliwości, psuje krew i nie służy budowie zaufania.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 06.02.2008