Niemcy lubią "Bolka i Lolka"

Rozmowa z Joanną Danszczyk, pierwszą nauczycielką polskiego wysłaną przez polski MEN.
Nie boi się pani, że jako Polka będzie w niemieckiej szkole sekowana?
Absolutnie nie. Będę uczyć w trzech gimnazjach w Charlottenburgu i Neukölln [dzielnice Berlina Zachodniego]. Właśnie objeżdżam moje szkoły, spotykam się z nauczycielami i uczniami. Mam jak najlepsze wrażenia. Widać, że nauczycielom i uczniom na nauce polskiego zależy. W Neukölln będę musiała zaczynać z uczniami od podstaw, w Charlottenburgu dostałam grupę młodych ludzi przed maturą, którzy mieli kontakt z językiem polskim i chcą poszerzyć swoją wiedzę.
Czym różni się niemiecka szkoła od polskiej?
Od razu w oczy rzuciło mi się to, że szkoły są świetnie wyposażone. W każdej jest osobne pomieszczenie, w którym działa mała szkolna drukarnia, gdzie można np. zrobić kopie. W polskiej szkole ksero stoi w kącie w bibliotece i nie każdy może z niego skorzystać. W niemieckim pokoju nauczycielskim każdy ma swoje biurko. O komputerach nie wspominając. Szkoły są też świetnie wyposażone, jeśli chodzi o zajęcia pozalekcyjne. W jednej działa np. małe studio filmowe. Będę z niego korzystać podczas pracy z uczniami.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,8286214,Rozmowa_z_Joanna_Danszczy...
Veröffentlichung/ data publikacji: 24.08.2010