Remigiusz Rzepczak

SOS dla Swobnicy

Zmotywowany przez Andrzeja Łazowskiego ze stowarzyszenia "Czas Przestrzeń Tożsamość" do uczestnictwa w debacie "Swobodnie o Swobnicy" (skrót SOS!!!) na temat zamku w Swobnicy, czynię to z nadzieją, że wspólny głos jej uczestników przyczyni się do zachowania tej niezwykłej budowli, o której dwukrotnie pisałem na łamach "Kuriera Szczecińskiego".

Veröffenlichung/ data publikacji: 07.04.2009

„Bez granic” znów pływa: Promem przez Odrę

Po przerwie spowodowanej zbyt wysokim stanem Odry prom „Bez granic” w Gozdowicach (gmina Mieszkowice) wznowił kursy i przeżywa prawdziwe oblężenie. W niedzielne popołudnie po obu brzegach Odry na przeprawę czekały tłumy turystów.

Mimo rozpoczęcia sezonu promowego trzeba było na kilka tygodni zawiesić kursy promu. Gdy woda w Odrze opadła do odpowiedniego poziomu, „Bez granic” wznowił kursy i od razu przyciągnął nad rzekę rzesze turystów. Wśród nich najliczniejszą grupę stanowili rowerzyści, przede wszystkim Niemcy.

Veröffenlichung/ data publikacji: 14.05.2008

Życie po Oświęcimiu

Po wybuchu Powstania Warszawskiego tylko w czterech transportach hitlerowcy deportowali do Auschwitz 13 tys. mieszkańców stolicy. Wśród nich była Marianna Bocian z czterema córkami. Gdy pięć miesięcy później żołnierze Armii Czerwonej weszli do obozu, zastali w nim ledwie trzystu „politycznych” z Warszawy. Pozostali nie przetrwali nieludzkich warunków albo zostali wywiezieni przez Niemców.

Życie po Oświęcimiu

Po wybuchu Powstania Warszawskiego tylko w czterech transportach hitlerowcy deportowali do Auschwitz 13 tys. mieszkańców stolicy. Wśród nich była Marianna Bocian z czterema córkami. Gdy pięć miesięcy później żołnierze Armii Czerwonej weszli do obozu, zastali w nim ledwie trzystu „politycznych” z Warszawy. Pozostali nie przetrwali nieludzkich warunków albo zostali wywiezieni przez Niemców.

Człowiek wobec historii, czyli…

Po drugiej wojnie światowej polscy robotnicy przymusowi w Niemczech mogli wracać do domu. Jakub Przewłocki zamiast do rodzinnych Ziabek na Wileńszczyźnie trafił do sowieckiego łagru. Dopiero w 1958 roku w Mieszkowicach skończyła się jego wędrówka.

„Co z was za robotnicy!”

Pan Jakub miał siedemnaście lat, gdy w kwietniu 1942 roku ze starszym bratem Leonem trafił na przymusowe roboty do Niemiec.

Przybyliśmy tylko na chwilę

– To była niedziela, gdy przyszedł do nas mężczyzna z karteczką, na której było napisane po polsku: „Ja tu kiedyś mieszkałem. Czy mogę zobaczyć dom?” – opowiada pan Bolesław

Przybyliśmy tylko na chwilę

– To była niedziela, gdy przyszedł do nas mężczyzna z karteczką, na której było napisane po polsku: „Ja tu kiedyś mieszkałem. Czy mogę zobaczyć dom?” – opowiada pan Bolesław

Ursula, Urszula

Płynie we mnie polska i niemiecka krew. Po wojnie ludzie krzyczeli: O! To ta Niemka! Staram się zrozumieć cierpienie jednych i drugich. Po obydwu stronach byli dobrzy i źli ludzie – mówi Urszula Berlioz, która urodziła się w Kłosowie, a po wojnie mieszkała w Klossow.

Ursula, Urszula

Płynie we mnie polska i niemiecka krew. Po wojnie ludzie krzyczeli: O! To ta Niemka! Staram się zrozumieć cierpienie jednych i drugich. Po obydwu stronach byli dobrzy i źli ludzie – mówi Urszula Berlioz, która urodziła się w Kłosowie, a po wojnie mieszkała w Klossow.

Niezwykła historia Elwiry i Fortunata

Poznali się zimą 1946 r. Ona, dwudziestoletnia córka fabrykanta, jednego z ostatnich Niemców, którzy w 1947 r. byli jeszcze w Mieszkowicach. On, o pięć lat starszy Polak z Wileńszczyzny, jeden z pierwszych powojennych mieszkańców miasteczka. Zakochali się, postanowili wziąć ślub. Czekali aż 58 lat. W minioną sobotę świętowali pierwszą rocznicę.