Strzeżmy się pogardy

Rozruchy w Anglii to próba powiedzenia: "My tu jeszcze jesteśmy!". To nie demonstracja polityczna, lecz walka o życie - nie o materialny byt, tylko o miejsce w społeczeństwie.
Wilhelm Heitmeyer: Te protesty mają różny przebieg i różne tło. W Anglii mamy do czynienia z silnie podzielonym społeczeństwem klasowym. Nie chodzi tylko o materialne warunki życia. Nie mniej ważna jest niesamowita pogarda, z jaką traktuje się najniższe warstwy. Niektóre grupy społeczne nie są przez elity i opinię publiczną w ogóle dostrzegane. Tymczasem upadek klasy robotniczej jest w dużej mierze efektem polityki i modelu brytyjskiego kapitalizmu.
Kolejne rządy stawiały przede wszystkim na sektor finansowy, w przekonaniu, że to usługi bankowe są najlepszym motorem wzrostu gospodarczego. Tradycyjne, produkcyjne branże przemysłu całkowicie zaniedbano. A to właśnie w nich młodzi ludzie o niewysokich kwalifikacjach mogą znaleźć zatrudnienie, a przez to możliwości integracji i uznania w społeczeństwie. Procesy segregacji, gettoizacji i upadku norm, o których teraz tyle się mówi, mają w tym swoje źródło. Tym bardziej że przez wiele lat obcinano fundusze na edukację i pracę z młodzieżą. Do tego dochodzi zepsucie warstw wyższych, o czymś świadczą skandale korupcyjne polityków i afera podsłuchowa w wielkim koncernie Murdocha. To wszystko składa się na dezintegrację społeczną, generuje materiał wybuchowy.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wyborcza.pl/1,97738,10141970,Strzezmy_sie_pogardy.htm...
Veröffentlichung/ data publikacji: 22.08.2011