Tusk myśli tylko o pieniądzach

Donald Tusk (PO) auf dem Kongress der Europäischen Volkspartei, Autor: Flickr-User eppofficial, Lizenz: Creative Commons BY

Platforma może już przegrać z PiS czy nawet z SLD. Młodzi ludzie nie pamiętają o tym, co było, tylko patrzą na to, co jest. A jest wysokie bezrobocie, niski poziom edukacji i zacofanie informatyczne - mówi socjolog i były poseł PO Elizie Olczyk

Donald Tusk na ostatnim posiedzeniu Rady Krajowej PO powiedział, że gdyby partia straciła zdolność do kreowania polityki miłości, wyrozumiałości, to nie nadawałby się na jej szefa. Jak pan rozumie te słowa?

Tusk stworzył tę partię. Wyrzucił ludzi, którzy mu się nie podobali, awansował tych, którzy mu się podobali. Wszystkie wady PO są wykreowane świadomie lub nie przez Donalda. Ta partia jest emanacją jego osobowości i lustrem, w którym może się przeglądać. Być może więc Tusk zastanawia się, jak długo on sam będzie w stanie realizować politykę miłości.

Ma dosyć?

Pewnie trochę tak. Ale na razie PO unika konfliktów i zadrażnień. Poza konfliktem z PiS, który w poprzedniej kadencji był dla PO budujący.

A teraz nie jest?

Moim zdaniem nie bardzo. Nie można już niczego zwalać na PiS, bo ludzie tego nie słyszą. I nie akceptują.

Ale można ciągle straszyć PiS.

Tak, ale konflikt z PiS jest dziś nieporównanie trudniejszy. Ośrodki opiniotwórcze sympatyzujące z PiS kreują radykalnie zideologizowaną, endecką, sekciarską wizję Polski. PO jest niełatwo na to odpowiedzieć. Tusk nie może po prostu powiedzieć: jesteście sekciarzami. Może jedynie odpowiedzieć otwartym uprawianiem polityki, w którym jest miejsce na ucieranie opinii.

To nie wychodzi mu zbyt dobrze. Przy reformie emerytalnej nie było sporu o to, czy podwyższać wiek emerytalny do 67 lat, czy może do 66 lub 68.

Upieranie się przy 67 latach nie jest niczym nadzwyczajnym. W tym kierunku idzie cała Europa. Ja widzę inny problem - wokół tej reformy powinien powstać szereg ustaw. Chodzi przede wszystkim o dostępność pracy dla starszych pracowników. Przecież osoby, które 50 lat wcześniej skończyły szkołę, nie będą miały umiejętności dających im szansę na rynku pracy. Problem kształcenia ustawicznego nie będzie już kwestią przyjemności, tylko zdolności do funkcjonowania gospodarczego. Kolejna sprawa to okresy przejściowe w zawodach, których nie da się wykonywać do 67. roku życia. Dla tych ludzi trzeba będzie wymyślić coś innego. Tusk załatwił problem budżetu państwa, natomiast nie próbuje rozwiązać problemu warunków życia przy tak wydłużonym okresie pracy.

Dlaczego?

Bo to jest skomplikowane, a więc mało atrakcyjne. Tego myślenia społecznego zdecydowanie zabrakło.

Efektem braku tego myślenia społecznego są protesty „Solidarności"?

Nie uważam tak. „Solidarność" i PiS zachowały się w tej sprawie irracjonalnie, mówiąc nie, bo nie. Obie organizacje są niewiarygodne, nie zaproponowały nic prospołecznego.

Czy związek zawodowy jest od wymyślania koncepcji? Od tego jest rząd.

A czy w Polsce jest tylko jeden mózg? Jakość opozycji polega na posiadaniu jasnej wizji. Nie widzę jej w „Solidarności" czy w PiS.

PiS twierdzi, że PO odrzuca wszystkie ich propozycje.

Opozycja mówi nie tylko do Tuska czy PO, ale do wszystkich obywateli. I albo proponuje rozwiązania poważnych problemów: demograficznych, budżetowych i społecznych, albo uprawia ideologię, opowiadając, że w Polsce - jak pisał pewien historyk z Krakowa - są Polacy i turyści, obcy, do których nie sposób mieć zaufania.

PO nie uprawia ideologii?

Tusk ma ciągle świetny słuch społeczny. Stąd pewnie powrót do hasła polityki miłości. On sobie zdaje sprawę, że trudne reformy jak emerytalna przeprowadza się w pierwszym roku rządzenia, żeby mieć czas na odrabianie strat i odzyskiwanie poparcia społecznego.

Po drodze ma Euro 2012. Niektórzy publicyści twierdzą, że jeżeli polska drużyna będzie odnosić sukcesy, to ludzie zapomną o błędach PO, o wyższym wieku emerytalnym.

To jest mistyka. Euro najbardziej przejmują się media. Wielu ludzi po prostu chce uciec z miasta na czas turnieju. Nie przywiązywałbym do tego większej wagi.

Sądzi pan, że po reformie emerytalnej będą jeszcze inne?

Nie wiem, choć są potrzebne. W służbie zdrowia jest prawdziwa katastrofa. Problemem jest już dostanie się do lekarza pierwszego kontaktu. Obecny rząd musi sprzątać po poprzednim, choć rządzi ta sama koalicja. Była minister zdrowia Ewa Kopacz zawaliła sprawę, tak jak Cezary Grabarczyk, eksminister infrastruktury, poprzedni szef resortu skarbu Aleksander Grad czy minister edukacji Katarzyna Hall. Jej następczyni Krystyna Szumilas sprząta po Hall, ale robi to tak, że nic się nie zmienia. Poziom szkolnictwa jest katastrofalnie niski. To są fundamentalne sprawy, nad którymi nie ma namysłu. Dominuje cały czas myślenie wąsko ekonomiczne: liczymy pieniądze. PO nie dysponuje wizją społeczną. A przecież pieniądze można wydać mniej lub bardziej sensownie.

Tusk będzie premierem jednej reformy na dwie kadencje?

Dwóch, bo przecież zlikwidował emerytury pomostowe. Przesunął też pieniądze z OFE do ZUS. Widać, że emerytury naprawdę go zajmują. Ale on się przejmuje tą sprawą nie dlatego, że obywatel będzie biedny na starość, tylko dlatego, że żaden budżet tego nie wytrzyma. Patrzy na wszystko przez pryzmat makroekonomiczny.

To chyba naturalne? PO jest partią liberalną.

PiS, które kreuje się na partię sprawiedliwości społecznej, w czasie swoich rządów biło Tuska na głowę pod względem liberalizmu. Na takie reformy Tusk nie jest w stanie się zdecydować.

Raczej nie może. Przecież jest kryzys.

Ale coś mógłby zrobić, żeby uczynić gospodarkę bardziej efektywną. To jest kwestia porządkowania administracji i krępującego niby-prawa.

Mówi się, że jesienią dojdzie do rekonstrukcji rządu. Może następna ekipa będzie lepsza?

To możliwe, tyle że premier mógłby poszukać kandydatów na ministrów poza Platformą. Poza polityką (a nie w partiach) jest naprawdę wielu sensownych ludzi, których stać na myślenie państwowotwórcze. Utrzymywanie słabych ministrów, żeby uniknąć wstrząsów wewnątrzpartyjnych, to jest polityka krótkowzroczna i aspołeczna.

Sądzi pan, że PO i PSL będą rządziły do końca kadencji?

Oczywiście. Rozważania o wcześniejszych wyborach nie mają żadnego pokrycia w faktach.

Większość rządząca jest chwiejna, wystarczy, że Janusz Palikot wyciągnie jeszcze kilka osób z PO i rząd będzie mniejszościowy.

Nie wierzę, że do tego dojdzie. Z Palikota nic nie będzie. On ma do zaoferowania tylko palenie marihuany i przybijanie do drzwi aktów apostazji. Jego partia przypomina kabaret z jednym ubekiem w roli pierwszego kamerdynera.

Dla Tuska Palikot jest przydatny, wsparł reformę emerytalną, pomógł w odrzuceniu w pierwszym czytaniu podatku od transakcji kapitałowych.

To jest wygodny układ, ale zasadza się na tym, że Tusk ma Palikota na muszce i o tym mu przypomina.

Obaj politycy temu zaprzeczają.

Mogą zaprzeczać, a dla mnie sprawa jest oczywista. PO od początku roku traciła w sondażach, a teraz znowu zaczynają się odbijać. Wystarczyło, że Tusk wyruszył w Polskę.

Nie ma w tym nic dziwnego, bo 80 proc. kredytu zaufania dla Platformy generuje Tusk. Ale czy partia rzeczywiście poprawiła swoje notowania, to się dopiero okaże. Zresztą nawet gdyby tak było, to o niczym to nie świadczy. PO zaczęła przegrywać w tej warstwie społecznej, która jest najbardziej dla niej atrakcyjna, czyli stosunkowo zamożnej, dobrze wykształconej inteligencji. Ta grupa nigdy nie poprze PiS, ale utrata jej poparcia przeniesie się stopniowo na cały kraj. Ostatni strajk artystów jest sygnałem, że rząd ma poważny problem z twórcami kultury i nikt o tym nie pomyślał. Najpiękniejsza demonstracja Opery Kameralnej na Krakowskim Przedmieściu nie tylko pozostaje w uszach przepięknym wykonaniem Requiem Mozarta, ale też krzykiem rozpaczy kolejnego, wybitnego środowiska artystycznego.

Gorzkie słowa wypowiedziała przy tej okazji Agnieszka Holland, mówiąc, że PO jest platformę kolesiów, arogantów.

Nie chcę komentować słów Agnieszki Holland. Ale bez wątpienia wiele osób z PO pracujących w urzędach zatraciło kontakt z rzeczywistością. Niepokojący jest wzrost korupcji na szczeblach lokalnych. Ludzie coraz częściej mają poczucie, że władza utraciła sterowność.

Tusk kiedyś powiedział, że nie ma z kim przegrać. Czy tak jest nadal?

Nie. Może przegrać z Kaczyńskim czy nawet z SLD. Młodzi ludzie nie pamiętają o tym, co było, tylko patrzą na to, co jest. A jest wysokie bezrobocie, niski poziom edukacji, zacofanie informatyczne i inne problemy. Poza tym Platforma może się podzielić. Sytuacja nie jest luksusowa.

Czy podziały w PO są prawdziwe czy na pokaz?

Na razie na pokaz. Oczywiście język Jarosława Gowina różni się od języka Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz. Oboje reprezentują inne racje, ale żadne z nich nie poszłoby na barykady za swoje poglądy. To raczej Tusk świadomie wykorzystuje te różnice, żeby przyciągać różne środowiska do partii.

Do łask premiera podobno wraca odsunięty Grzegorz Schetyna. Myśli pan, że obaj politycy się dogadają?

To nie ma większego znaczenia. Nie mam Schetyny za wielką indywidualność. Jest doświadczonym działaczem, który umie rządzić aparatem, ale nie pokazał, że posiada jakąś nową i intrygującą wizję polityczną. Kilka miesięcy temu za plecami Tuska zaczął się dogadywać z prezydentem Bronisławem Komorowskim.

Prezydent jest w stanie zagrozić premierowi?

Polityczna śmierć Millera nastąpiła, gdy siły połączyli prezydent Aleksander Kwaśniewski i marszałek Sejmu Marek Borowski. Ten scenariusz jest do powtórzenia.

Millera zabiły raczej liczne afery.

A teraz nie można wymyślić jakiejś afery? Premier powinien poważnie traktować prezydenta.

Czy sądzi pan, że Tusk po kongresie za dwa lata będzie nadal stał na czele PO?

Nie widzę nikogo, kto mógłby mu zagrozić. Nikt mu nie dorównuje pod względem intuicji społecznej i doświadczenia. To jest jednoosobowa spółka. Wielcy politycy europejscy, jak Tony Blair czy Helmut Kohl to były również jednoosobowe firmy. A ich następcy byli słabi. Podobnie będzie tutaj.

Jeśli Tusk kiedyś zechce ustąpić, to partia zmarnieje?

Tak. Podobnie rzecz się ma z Jarosławem Kaczyńskim. Bez niego PiS nie istnieje.

Prof. Paweł Śpiewak jest socjologiem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, dyrektorem Żydowskiego Instytutu Historycznego. W latach 2005 - 2007 był posłem wybranym z listy Platformy Obywatelskiej

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.rp.pl/artykul/892162.html
Veröffentlichung/ data publikacji: 14.06.2012