Polscy złodzieje psują nam wizerunek w Niemczech

Minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Ralf Holzschuher spotkał się 12 marca w Schwedt z miejscowymi przedsiębiorcami w sprawie lawinowo rosnącej liczby włamań i kradzieży na niemiecko-polskim pograniczu. Choć w obu krajach generalnie liczba przestępstw maleje, to niestety, na naszym pograniczu jest odwrotnie. Jeszcze kilkanaście lat temu plagą były po polskiej stronie kradzieże samochodów Niemców, odwiedzających nasz kraj. To na szczęście znacznie zmalało, ale od 2008 roku, czyli po rozszerzeniu strefy Schengen o Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię, auta zaczęły częściej ginąć po niemieckiej stronie. Złodzieje rozszerzyli swój niecny proceder także o traktory, maszyny rolnicze, rowery, metalowe elementy, potem o baterie słoneczne, a nawet zwierzęta hodowlane. Brak kontroli na granicy zbiegł się z reorganizacją niemieckiej policji, wskutek czego liczbę funkcjonariuszy mocno okrojono. W ponad 30-tysięcznym Schwedt i okolicy pracuje ich w weekendy nie więcej niż w 7-tysięcznej Chojnie. Na skutki nie trzeba było długo czekać...

W spotkaniu z ministrem w Schwedt uczestniczyli m.in.: szef policji w Brandenburgii Arne Feuring, poseł do parlamentu tego landu Mike Bischoff, starosta powiatu Uckermark Dietmar Schulze, burmistrz Schwedt Jürgen Polzehl, a przede wszystkim właściciele firm. Gospodarzem był właściciel salonu Forda i Mazdy Mario Henseler. Skradziono mu niedawno trzy auta i 124 opony. Stracił w ten sposób 108 tys. euro. Firma ubezpieczeniowa pokryła mu zaledwie połowę z tego, ponadto musiał wydać 6 tys. euro na stalowe zabezpieczenia i o taką samą kwotę podniesiono mu składkę ubezpieczeniową. Podobnie jest w autosalonach innych firm. Właściciele wydają dziesiątki tysięcy euro na dodatkowe zabezpieczenia, ogrodzenia czy wręcz umocnienia, ale nadal czują się niepewnie.

Jak podaje niemiecka policja, w 2012 roku w samej Brandenburgii skradziono ponad tysiąc samochodów, a przed rozszerzeniem Schengen najwyżej kilkadziesiąt. Kradzieże solarów wzrosły w ostatnich latach aż o tysiąc procent, a sprawcami byli niemal wyłącznie Polacy. Jak pisała w ub. roku Monika Stefanek w cyklicznym dodatku do „Kuriera Szczecińskiego” zatytułowanym „Przez granice”, według polskiego ambasadora w Berlinie przestępczość jest najpoważniejszym dziś problemem na pograniczu, który niszczy dobrosąsiedzkie stosunki. Psuje też wizerunek całej Polski i wszystkich Polaków. Oczywiście wśród cudzoziemskich złodziei są nie tylko Polacy, ale zdecydowanie dominują, bo Polaków jest kilkanaście razy więcej niż np. Litwinów. No i to my, a nie Litwini, bezpośrednio sąsiadujemy z Niemcami. W rezultacie - jak „Kurier Szczeciński” cytował w ub. roku szefa Krajowego Urzędu Kryminalnego Brandenburgii Dirka Volklanda - „jeśli chodzi ogólnie o kradzieże w gminach przygranicznych, to co czwarty podejrzany pochodzi z Polski, a jeśli chodzi o kradzieże samochodów w całej Brandenburgii, co trzeci podejrzany to Polak. W gminach przygranicznych wśród podejrzanych o kradzież aut są przede wszystkim Polacy”.

W samym Schwedt liczba kradzieży w 2013 roku wzrosła o 10 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Skradziono 72 auta (rok wcześniej 45) i 451 rowerów (więcej o 34). Zanotowano blisko 500 włamań i kradzieży do firm (wzrost o 100).

Niemieccy przedsiębiorcy i rolnicy są coraz bardziej zdesperowani bezradnością własnej i polskiej policji. W dodatku w związku z masowymi kradzieżami firmy ubezpieczeniowe znacznie podnoszą im składki lub nawet wypowiadają umowy, a inne w ogóle nie chcą ich ubezpieczać. Stąd protesty na ulicach i desperackie pomysły tworzenia patroli obywatelskich czy tarasowania dróg dojazdowych do swych posesji, jak zrobił dwa lata temu przedsiębiorca z okolic Blankensee, którego okradziono kilkakrotnie w sumie na 100 tysięcy euro. Z kolei w Saksonii mieszkańcy miejscowości Deschka chcą zablokować graniczny most na Nysie Łużyckiej. Nie trzeba dodawać, że w kampaniach wyborczych takie nastroje wykorzystują partie nacjonalistyczne i ksenofobiczne (np. NPD), szermując hasłami skierowanymi przeciw cudzoziemcom.

Mimo kilkakrotnych zapowiedzi, nadal nie ma nowej umowy o współpracy niemieckiej i polskiej policji. Dotychczasowy taki dokument pochodzi jeszcze sprzed 2004 roku, kiedy Polski nie było nie tylko w układzie z Schengen, ale w ogóle w Unii.

Minister Holzschuher zdecydowanie zapowiedział zwiększenie liczby policjantów na pograniczu, w tym także nieumundurowanych patroli. Częściej mają być też prowadzone kontrole na przejściach granicznych.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://gazetachojenska.pl/gazeta.php?numer=14-11&temat=2
Veröffentlichung/ data publikacji: 21.03.2014