Muzeum wzmocni tożsamość mieszkańców

W naszej debacie o idei powstania muzeum w Chojnie dziś głos zza Odry. Wszystkie dotychczasowe teksty można przeczytać w zakładce "Jakie muzeum w Chojnie?".

Od października 2008 r. na łamach "Gazety Chojeńskiej" ukazują się kolejne głosy w dyskusji pod hasłem "Jakiego muzeum potrzebuje Chojna?". Zawierają one wiele ciekawych myśli, z którymi zapoznałem się z dużym zainteresowaniem. Sam prowadzę od prawie 32 lat założone w 1889 r. Muzeum Nadodrza (Oderlandmuseum) w Bad Freienwalde, które postrzega się jako muzeum regionalne kurortu, przełomu Odry (Oderbruch) i okolicy. To muzeum jest rezultatem obywatelskiego zaangażowania i od 1952 r. mieści się w dawnej szlacheckiej kamienicy na rynku. Jego praca w pierwszej kolejności ukierunkowana jest na rozwijanie poczucia tożsamości mieszkańców regionu, zachowanie jego historycznej i kulturalnej spuścizny i udostępnienie jej ogółowi społeczeństwa jako niepowtarzalnego oświatowego dobra. Odwiedzającym Nadodrze turystom muzeum dostarcza ogólnych danych o historii regionu i o szczególnym charakterze jego krajobrazu. Praca ta zorientowana jest na daleką perspektywę, ale kształtuje się w zależności od aktualnych warunków. Tu wyliczyć trzeba wolę polityków (w których gestii leży zapewnienie środków finansowych potrzebnych do prowadzenia placówki, czyli do uregulowania opłat i wynagrodzeń) oraz społeczne, obywatelskie zaangażowanie, którego przejawem jest grupa sympatyków i społeczna fundacja.

Takie muzeum mógłbym sobie wyobrazić także w Chojnie. Z miastem tym jestem związany od lat, ponieważ zajmuje mnie jego historia i działam w zarządzie polsko-niemieckiej Fundacji Kościół Mariacki w Chojnie, czym przyczyniam się do odbudowy tego imponującego zabytku. Chojna, niegdysiejszy Königsberg, mimo nieodwracalnych zniszczeń zachowała przecież jeszcze wiele ze swego historycznego wizerunku. Do niego zaliczyć należy obie bramy miejskie, znaczące pozostałości murów miejskich, dawny klasztor augustianów, odbudowany gotycki ratusz i oczywiście odbudowany kościół Mariacki z trzecią pod względem wysokości wieżą w Polsce. Takie asy, jak np. platforma widokowa w wieży, należy jak najlepiej wykorzystać. Przy zręcznym marketingu można dzięki temu przyciągnąć do miasta wielu turystów, którzy i dzisiaj przecież je odwiedzają. Goście chcą mieć możliwość zasięgnięcia informacji nie tylko o Chojnie, ale także o otaczającym ją krajobrazie, by móc wybrać się w ciekawe miejsca. Dlatego warto zwrócić szczególną uwagę na to, aby wszystkie prezentacje i towarzyszące im ulotki czy publikacje były przygotowywane zarówno w języku polskim, jak i niemieckim.

Dr Radosław Skrycki (inicjator powstania muzeum, pisał o tym w nr. 44 z ub. r. i w nr. 13 z tego roku - red.) jest gotów przekazać tworzącemu się regionalnemu muzeum na zalążek zbiorów swoją kolekcję map i innych materiałów źródłowych dotyczących historii miasta. Już teraz należy mu za to podziękować, gdyż byłby to bardzo dobry początek. Dr Beata Halicka ("GCh" nr 10) uważa, że muzeum w Chojnie zamknęłoby lukę, jaką jest brak postrzegania regionu jako całości. Tę tezę podtrzymuję bez żadnych zastrzeżeń. Chojna była jednym z centrów dawnej Nowej Marchii i jako miasto o nazwie Königsberg długi czas pełniła funkcję stolicy powiatu o tej samej nazwie. Ten historyczny region musi na nowo zaistnieć w świadomości tych, którzy dzisiaj są jego mieszkańcami, aby wiedza o jego historii mogła oddziaływać twórczo na rozwój tożsamości regionalnej. Z tego powodu badania naukowe, zbiory i ekspozycja w powstającym muzeum powinny być opracowywane bez lęków i przy odrzuceniu wszelkich mitów i prób ideologicznych usprawiedliwień początków historii miasta i kulturowego krajobrazu. Powinny zajmować się kilkusetletnią niemiecką historią miasta, okolicznościami i przyczynami głębokiej cezury w historii miasta w roku 1945, ucieczką i wypędzeniem Niemców, procesem nowego zasiedlenia miasta i regionu przez polskich mieszkańców, przemianami w życiu codziennym Niemców i Polaków w odniesieniu do określonego kontekstu dziejowego, odbudową oraz strukturami administracyjnymi i ich zmianami na przestrzeni wieków. Czas do tego dojrzał. Wręcz nawet popycha ku temu, ponieważ zarówno polscy, jak i niemieccy świadkowie wydarzeń ostatnich 80 lat już niedługo nie będę mogli odpowiedzieć na żadne pytania.

Z dużą uwagą należy wyjść naprzeciw propozycji dr Halickiej, by od samego początku tworzące się muzeum wpisać w sieć muzeów i innych turystycznych atrakcji po obu stronach Odry. W takiej sieci Chojna, już ze względu na swoje dwa wspaniałe zabytki, czyli kościół Mariacki i ratusz, będzie odgrywała rolę znaczącą. Także byłoby moim zdaniem bardzo cenne, gdyby do tych pomników architektury dołączyła przygotowana przez fachowców solidna prezentacja muzealna, której zbiory i ich opracowanie do celów edukacyjnych cechowałaby duża wartość oświatowa i informacyjna.

Wróćmy jeszcze raz do dr. Skryckiego. Trzeba przyznać mu rację w tym, że coś musi być początkiem i może rzeczywiście jako pierwszy przedstawiony powinien zostać historyczny obraz Nowej Marchii na mapach. Jednocześnie wydaje się, że sens miałoby zobrazowanie przemian wyglądu miasta i okolicy na przestrzeni ostatnich 400 lat. Oczywiście koniecznym jest znalezienie miejsca, gdzie taka ekspozycja przez dłuższy czas mogłaby być bezpiecznie i odpowiednio prezentowana.
Nie powinno przygnębiać niedostateczne zainteresowanie projektem ze strony miejscowych polityków i większości mieszkańców miasta, nad czym ubolewa R. Skrycki. Takie zainteresowanie będzie rosło powoli i dopiero wówczas znajdzie swoje ujście w prężnym wsparciu, gdy unaocznią się korzyści płynące z istnienia muzeum dla mieszkańców i turystów. Wśród miejscowych na dłużej i tak ostanie się jedynie wąskie grono, które będzie wspierało muzeum faktycznie i czynnie. Burmistrz i Rada Miejska powinni solidną prezentację historii Chojny i okolic uczynić jednym ze swoich politycznych celów, aby tym sposobem umacniać tożsamość ich miasta i uświadamiać jego oryginalną specyfikę. Każdy odwiedzający będzie się cieszył z możliwości zdobycia uporządkowanej wiedzy o historii miasta i regionu w sposób łatwy i nieskomplikowany. Pod tym względem podwyższy to atrakcyjność Chojny jako interesującego turystycznie miejsca. Patrząc perspektywicznie, wraz z powstaniem nowocześnie prowadzonego muzeum ukonstytuuje się miejsce wspierające rozwój tożsamości. Miejsce w którym historyczna spuścizna Chojny i jej regionu zostanie zachowana, i to w sposób możliwie pełny, oparty na naukowych podstawach.

Gdy powstanie grupa inicjatywna i sformułowane zostaną pierwsze koncepcje, chętnie włączę się w działania z moim głosem doradczym, jeśli takie byłoby życzenie tej grupy. W każdym razie cieszyłbym się bardzo, gdyby wysuniętą przez dr. Skryckiego ideę utworzenia w Chojnie regionalnego muzeum krok po kroku niezadługo udało się zrealizować.
(z niemieckiego tłum. Saba Keller)

Dr Reinhard Schmook, etnograf, od 1977 r. kierownik Oderlandmuseum (Muzeum Nadodrza) w Bad Freienwalde, kasztelan zamku Freienwalde wraz ze znajdującym się tam miejscem pamięci Walther-Rathenau-Gedenkstätte. Członek zarządu polsko-niemieckiej Fundacji Kościół Mariacki w Chojnie/Königsberg Nm. - projektu na rzecz odbudowy tego europejskiego pomnika architektury. W 1998 r. współautor polsko-niemieckiej objazdowej wystawy "Odra jako krajobraz kulturowy". Prowadzi badania etnograficzne i regionalno-historyczne Nadodrza, łącznie z Nową Marchią, czego owocem są publikacje na ten temat.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.gazeta.chojna.com.pl/gazeta.php?numer=09-19&temat...
Veröffentlichung/ data publikacji: 12.05.2009