Co o dziejach Pomorza mówią dawne mapy (podsumowanie)

Zaproszenie do dalszej wędrówki (podsumowanie cyklu).

GDYBY dane nam było spojrzeć na historię kartografii Pomorza z lotu ptaka, ogarniając sąsiednie kraje aż po horyzont, zobaczylibyśmy, jak bardzo uczestniczyła w wartkim nurcie rozwoju nowożytnej kartografii.

I choć może go nie napędzała, to dawała mu stabilne i regularne zasilenie. Zdarzało się, że wnosiła coś ważnego, twórczo go wzmacniając, na ogół jednak czerpała z niego to, co oferował bez zbytniego grymaszenia. Dzięki temu o kartografii pomorskiej możemy mówić bez kompleksów, a zestawiając ją z mappografią sąsiadów – na przykład Brandenburgii czy Prus – nawet z nutką wyższości.

* * *

Dotarliśmy do końca podróży przez świetne dzieje Pomorza i jego geograficznego wizerunku. A może stoimy u jej początku? Ten krótki przegląd nowożytnej kartografii regionu, który mogliście Państwo śledzić przez ponad dwa ostatnie miesiące, wobec bogactwa materiału, jest oczywiście niepełny. Mam jednak nadzieję, że jeśli nie otwiera na ościerz, to chociaż uchyla drzwi do krainy, po której przewodnikiem będą dawne mapy.

Także niepełne i pewnie nieco uproszczone, szczególnie dla zainteresowanych historią regionu, mogą być wiadomości przekazywane przez dawne kartografika. Ale pamiętać należy, że mapa to specyficzne źródło historyczne, wymagające dużej wiedzy o nim. Potraktowanie mapy sprzed trzystu czy czterystu lat w „dzisiejszy” sposób nieuchronnie sprowadzić może na bezdroża. Doświadczyło tego wielu „profesjonalnych” historyków. By korzystać z tych map, trzeba więc zdobyć przynajmniej podstawową wiedzę o sposobie ich tworzenia, użytkowania i przeznaczeniu. Przede wszystkim jednak – trzeba je zrozumieć.

* * *

Zespół dawnych map pomorskich, zgromadzony w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Szczecińskiego, został przeze mnie potraktowany wybiórczo i był to wybór bardzo subiektywny. Miał pokazać mapy najciekawsze, ale zarazem na tyle charakterystyczne, by w możliwie najlepszy sposób z jednej strony charakteryzowały rozwój kartografii w ogóle, a z drugiej snuły ikonograficzną opowieść o dziejach Pomorza. Mam przy tym nadzieję, że to ograniczenie tylko rozbudziło apetyt Czytelników na to, by z mapami pomorskimi zapoznać się bliżej. A są one tego warte bezapelacyjnie!

Warto tu jeszcze raz podkreślić, że każdy zainteresowany dysponuje w Szczecinie dostępem do reprezentatywnego zbioru, podarowanego uniwersytetowi przez dr. Tomasza Niewodniczańskiego. To kolekcja unikalna w skali kraju. Jej dopełnieniem są publikacje prof. Mieczysława Stelmacha.

Warto też wiedzieć, że zbiory uniwersyteckie nie są jedyne. Gdy weźmiemy pod uwagę jeszcze zasoby Archiwum Państwowego, Muzeum Narodowego (tu szczególnie cenne rękopiśmienne plany Szczecina) oraz Książnicy Pomorskiej, to mieszkaniec Pomorza ma w zasięgu ręki praktycznie kompletny przewodnik kartograficzny po jego dziejach.

* * *

Podobnie jak cała kartografia omawianego okresu, mapy Pomorza to nie tylko „karty geograficzne”, ale w znakomitej większości dzieła sztuki. W epoce, w której zostały wydane, były nie tylko pomocą w orientacji przestrzennej (a raczej: prawie w ogóle nią nie były), ale przede wszystkim przedmiotem kolekcjonerskim i inwestycją. Dodajmy: dobrą inwestycją. Dla przykładu: jednym z najdroższych w dziejach druków zwartych jest atlas Blaeu’a, wydany w Amsterdamie w 1662 roku. Owo opus magnum największej oficyny wydawniczej ówczesnej Europy kosztowało zawrotną wówczas cenę 450 florenów. Słusznie też nosiło nazwę Atlas Maior, miało bowiem do 600 map (zależnie od wydania, których było kilka w różnych językach), zawartych w dwunastu woluminach! Był to ekskluzywny prezent dla koronowanych głów, iluminowany na zamówienie i na specjalne zlecenie oprawiany. Do jego przechowywania wykonywano nawet specjalne meble, których wartość może dzisiaj szokować.

Współcześnie znanych jest niewiele kompletnych atlasów z najobszerniejszej edycji, a biorąc pod uwagę ceny, jakie osiągają na aukcjach poszczególne tomy, to Atlas Maior wciąż jest jednym z najdroższych druków świata. Gdy w 1672 roku pożar strawił firmę, straty oszacowano na niebotyczną ówcześnie kwotę 382 tysięcy florenów (a dodajmy, że część płyt i pewien nakład już gotowych map uratowano). Pokazuje to, jak dużą rolę przywiązywano do produkcji kartograficznej. Mądry mecenat liberalnych Holendrów, widzących w książce i mapie narzędzie cywilizujące społeczeństwo, uczynił z nich nację nowoczesną i otwartą.

Przy okazji warto wspomnieć tu o wyjątkowym atlasie, który został wykonany na zamówienie księcia Jana Maurycego von Nassau-Siegen i podarowany Wielkiemu Elektorowi. Jest to dzieło imponujące, obecnie przechowywane w Berlińskiej Bibliotece Państwowej, będące jednocześnie jedną z największych książek świata. Zamieszczono w nim mapy ścienne lub rękopiśmienne powiększenia map atlasowych. Stąd jego rozmiar: 1,7 x 2,2 m i 125 kg wagi! Nie ma tu co prawda mapy Pomorza, jednak tego rodzaju podarunek, niejedyny przecież w tamtych czasach (znane są specjalne atlasy Gustawa Adolfa i Ludwika XIV), to oczywisty znak, jak ważne miejsce zajmowała w ówczesnej kulturze kartografia.

* * *

Niewiele jest może map pomorskich, które w rozwoju kartografii powszechnej można by postawić na równi z najważniejszymi na świecie. Jednak o wielkiej mapie Pomorza Eilharda Lubinusa piszą wszystkie podręczniki historii kartografii, zaś nazwisko rostockiego uczonego weszło do panteonu największych ludzi epoki. Wraz z nim zajął tam miejsce wielki mecenas nauki, książę Filip II, władca niepospolity i chyba w dziejach Pomorza wyjątkowy. Jest to także nobilitacja jego kraju, o którym wiedza została przekazana Europejczykom na najwyższym poziomie. Po 1618 roku, przez najbliższe 160 lat wszystko, co kartografowie mieli do powiedzenia na temat Pomorza, mniej lub bardziej bezpośrednio czerpali z Lubinusa.

W okresie Wielkich Odkryć i kolonizacji nowo odkrytych lądów, w czasie nabierających nowego oblicza podróży krajoznawczych, coraz więcej utworów literackich czerpało z dynamicznie rozwijających się nauk geograficznych. Wiedza pisarzy była pochodną wiedzy geograficznej. W wielu ich dziełach są ślady nawiązań do map. Można by wręcz stwierdzić, że mapa była tym wynalazkiem nowożytnej nauki, który od XV wieku już bez przerwy towarzyszył człowiekowi w jego wędrówce po Ziemi. Dlatego autor kończącego się dziś cyklu liczy nieskromnie, że po przeczytaniu go, przynajmniej niektórym Czytelnikom dane będzie wybrać się na wędrówkę z dawnymi mapami przez czas i przestrzeń.

* * *

Warto też na koniec zadać sobie pytanie, jaki wizerunek Pomorza niosły ze sobą mapy wydawane na zachodzie Europy, które raczej w żaden, lub prawie żaden sposób nie były weryfikowane na miejscu? Pokazywały kraj jakby plecami odwrócony od morza. Poza nielicznymi wyjątkami (np. mapa Weigla) tematyka morska nie pojawia się w ikonografii map pomorskich. Jakby tylko rolnictwo i łowiectwo decydowały o obliczu gospodarczym regionu – czy tak było w rzeczywistości? Wielkie morskie (i zarazem „kartograficzne”) potęgi, jak Holandia czy Francja, nie odnotowywały obecności floty pomorskiej na morzach Europy – bo takiej floty nie było. Co za tym idzie, akcentowano to, z czego Pomorze było znane i z czym się mogło kojarzyć potencjalnemu czytelnikowi mapy.

Motywy nautyczne, wespół z rozbudowaną ikonografią mitologiczną, pojawiają się szerzej na mapach osiemnastowiecznych. Ale to już w kontekście ważnych wydarzeń politycznych, które postawiły kraj w centrum zainteresowania europejskiej opinii publicznej. Więc po pierwsze: wojna północna, która zmieniła stan posiadania na Pomorzu, odbierając ostatecznie Szwedom Szczecin i lądową hegemonię w rejonie bałtyckim. A po drugie: wojna siedmioletnia, która częściowo, choć peryferyjnie, rozgrywała się na tym obszarze, ale która definitywnie uczyniła Prusy, które dzierżyły znaczną część dawnego Księstwa Pomorskiego, jednym z pierwszych mocarstw kontynentu. Programy ikonograficzne map z tego okresu to opowieść o kraju nękanym wojnami, w którym życie toczy się w rytm wojskowego werbla, a na morzu szaleją ziejące ogniem okręty szwedzkie i rosyjskie.

* * *

Takim mało budującym akcentem zamyka się nasza opowieść. Pamiętajmy wszak, że wkrótce nastąpił okres wojen napoleońskich, po którym nic – także mapa – już nie wyglądało jak przedtem...

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 10.09.2009