Wspomnienie o Izabeli Jarudze-Nowackiej

Było w niej mnóstwo idealizmu, jakieś silnej wiary, że trzeba o coś walczyć, coś robić, czemuś być wiernym. Że polityka to miejsce skutecznego działania o jakieś dobro wspólne.
Iza szła pod prąd, wbrew politycznemu mainstreamowi.
Zawsze sobie myślałam: to cud, że w tym oszalałym parlamencie jest ktoś taki. Silna, odważna, niedbała o własną karierę, z zawsze włączonym telefonem, zawsze gotowa pomóc.

Pamiętam jakąś debatę w sejmie. Na moje wystąpienie zeszły się wszystkie parlamentarne dziwadła. Nic tak nie pociąga posłów prawicy, jak kobieta, która mówi o prawach kobiet. Można wtedy zabłysnąć jako polityk, jako miłośnik Jezusa i jako obrońca wiecznego porządku. Toteż obecność po prawej stronie sceny była ogromna. Poseł zwany „Plemnikiem” brylował, poseł Cymański, który myśli, że jest myślący i nie wie, jak bardzo się myli - rozkwitał. Powiedziałam swoje i nie chciało mi się reagować na komentarze. Iza wzięła to na siebie. Była świetna w bezpośrednich ripostach. Zadziorna, szybka, bezkompromisowa. A jednocześnie – wielka dama. Często ratowała mnie z opresji, była jak przewodnik po piekle. Siedząc wtedy w ławach rządowych, pomyślałam, nie każdemu to dane, żeby być politykiem w polskim parlamencie. Jakie to cudowne, że jest Iza! Jest zrobiona z innego materiału. Jak skała. A jaka piękna! Bo była piękna…

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/Sroda-Wspomnienie-o-I...
Veröffentlichung/ data publikacji: 13.04.2010