Trzy żałoby

Podobno w ten weekend wszyscy byliśmy razem. Jest w tym sporo racji, bo wielu z nas przeżywało katastrofę pod Smoleńskiem, ale powtarzanie, że jesteśmy razem, solidarni i zjednoczeni, służy też zakryciu ważnej prawdy, że już w sobotę i niedzielę pojawiły się odmienne sposoby celebrowania żałoby narodowej. Ja doświadczyłem przynajmniej trzech, ale nie wykluczam, że było ich więcej.

Pierwsi żałobnicy opłakiwali prezydenta, który poległ w Katyniu.
Drudzy żałobnicy opłakiwali prezydenta i polskich oficjeli, którzy zginęli pod Smoleńskiem.
Wyszedłem jednak i zobaczyłem trzecią żałobę. Ulica miała swój własny rytm przeżywania śmierci w roztrzaskanym samolocie. Nie było podniosłego nastroju i łez „zwykłych ludzi” widzianych w telewizorze.

Żałoby po katastrofie pod Smoleńskiem uzmysławiają, że śmierć jest podstawowym kodem, w jakim Polacy rozumieją swoją wspólnotę narodową. Wobec śmierci są blisko siebie, nawet jeśli nie mają do tego przekonania. Śmierć przeżywamy wspólnie, ale nie mamy kodów, które pozwoliłyby nam razem żyć.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/Gdula-Trzy-zaloby/men...
Veröffentlichung/ data publikacji: 12.04.2010