Przejmująca cisza... Relacja z miejsca tragedii

Rozmowa z Bartoszem Kasznią, radnym sejmiku zachodniopomorskiego
- Reprezentował pan nasz region w sobotę w Katyniu. W jakich okolicznościach dowiedział się pan o tragedii?
- Do Katynia pojechałem w piątek pociągiem rejsowym. W sobotę rano, o godzinie 6, byłem na miejscu i wraz z innymi uczestnikami uroczystości pojechałem na cmentarz wojskowy. Tam czekaliśmy na delegację państwową na czele z prezydentem Kaczyńskim. 
W pewnym momencie dziennikarze zaczęli mówić, że samolot prezydencki miał wypadek. Jednak informacja o tym, że się rozbił, brzmiała tak nieprawdopodobnie, że myśleliśmy raczej o uszkodzeniu samolotu, a nie o takiej tragedii. Zacząłem dzwonić do Polski, czy są jakieś informacje na ten temat i te najgorsze wiadomości zaczęły się potwierdzać.
- Jak reagowali ludzie tam na miejscu, na katyńskim cmentarzu?
Wśród dziennikarzy, którzy przyjechali na uroczystości, zapanował chaos. Nie wiedzieli, czy mają relacjonować wydarzenia na cmentarzu, czy jechać na lotnisko. Z minuty na minutę informacje były coraz gorsze. Z przykrością dowiedziałem się, że na uroczystościach miał był Sebastian Karpiniuk. Niestety, nie doleciał. 
Jedni ludzie przeżywali to w zadumie, inni płakali. Na cmentarzu panowała przejmująca cisza, do tego stopnia, że podczas mszy polowej było słychać śpiew ptaków. Wrażenie było nieprawdopodobne. Myślę, że część osób, które wracają teraz ze mną pociągiem, nadal nie wierzy w to, co się stało. Nie dociera to jeszcze do nich. 
- Co się działo podczas podróży powrotnej, w pociągu?
-  Wracałem z osobami z oficjalnej delegacji. Jechały też z nami rodziny katyńskie i dziennikarze. Prawie 500 osób. Atmosfera była grobowa. Ludzie siedzieli smutni, a jeszcze przed uroczystościami widziałem ich zadowolonych. Cieszyli się, że mogli przyjechać na uroczystości, szczególnie te osoby z rodzin katyńskich, które były tam po raz pierwszy. 
- A jak zachowali się Rosjanie?
- Ze strony rosyjskiej wszystko było w porządku. Po tragedii sprawnie i szybko udało się zakończyć uroczystości. Organizacja była dobra. Powaga sytuacji spowodowała jednak, że plan uroczystości został zmieniony. Szybciej ruszył też pociąg powrotny. Miał odjechać o 20, a ruszył już o 16 rosyjskiego czasu. 
 - Dziękuję za rozmowę.


Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 12.04.2010