Zbiornik w Niedowie - zaszkodził, czy raczej pomógł?

Pęknięcie zapory nie spowodowało katastrofy. A gdyby nie było Niedowa, to w Radomierzycach nikt żywy by nie został - mówi prezes elektrowni Turów, do której należy zbiornik.
Tomasz Wysocki: We wtorek, trzeciego dnia po zalaniu Bogatyni, Radomierzyc i okolic Zgorzelca, premier Tusk stwierdził: "Będę oczekiwał pełnej informacji na temat odbudowy zbiornika i działań na zbiorniku w tych krytycznych chwilach, czy nie było próby chronienia interesu elektrowni i stawiania go wyżej niż interesu publicznego związanego z zagrożeniem powodziowym". To sugestia, że elektrownia nawet kosztem zagrożenia życia mieszkańców okolicy chroniła swój majątek.
Roman Walkowiak: Znam tę wypowiedź. Może ona wynika z niedoinformowania premiera, któremu prawdopodobnie zasugerowano, że zbiornik w Niedowie jest zbiornikiem przeciwpowodziowym. Tymczasem to zbiornik przemysłowy, przepływowy. Podkreślam, to nie jest zbiornik retencyjny, nie był włączony w układ ochrony przeciwpowodziowej regionu. Ten zbiornik może pomieścić tylko 5 milionów metrów sześciennych wody, więc nie mógł zatrzymać 30 milionów. Gdyby doradcy premiera zadzwonili do kogokolwiek z elektrowni, dostaliby pełną informację. Ale nikt nas nie pytał. Pan jest pierwszą osobą z mediów, z którą rozmawiam na ten temat. Także we wtorek byli u nas prezydent Bronisław Komorowski i marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna i wyjaśniłem im wszystkie okoliczności tego kataklizmu.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8250860,Zbiornik_w_...
Veröffentlichung/ data publikacji: 13.08.2010