Ekologiczna promenada - Szlak zamiast drutu kolczastego

Iwestycja była zachwalana jako najdłuższa transgraniczna promenada w Europie. Oficjele z Polski i Niemiec zwracali uwagę na symbolikę - w miejscu, gdzie kiedyś stał graniczny płot, powstał piękny szlak pieszo-rowerowy. Ale miejsce to jest także przykładem inwestycji realizowanej w zgodzie z naturą. 
Drzewa oszczędzili
Promenada zaczyna się w Świnoujściu, a kończy w niemieckiej miejscowości Ahlbeck. Na trasie zamontowano ławeczki, stojaki na rowery, śmietniki i tablice edukacyjne opisujące walory przyrodnicze i turystyczne wyspy Uznam. Po polskiej stronie powstało 1,5 km ścieżki dla pieszych i rowerzystów. Dalej - w gminie Heringsdorf - wybudowano dwa kilometry tej trasy. Drzewa wkomponowano w ścieżkę. 
- Hipokryzją byłoby stawianie tablic edukacyjnych o walorach przyrodniczych obok wyciętych drzew - mówi Robert Karelus, rzecznik prezydenta Świnoujścia. - Transgraniczna promenada jest inwestycją ekologiczną. Mieszkańcom i turystom na pewno nie będą te drzewa przeszkadzać - dodaje.
W miejscu, gdzie kiedyś był pas graniczny, powstały dwa charakterystyczne maszty - solary, mają one zaopatrywać w energię elektryczną lampy po niemieckiej stronie promenady. Są też specjalne wtyczki, żeby można było naładować rowery elektryczne. Podczas niedawnego uroczystego otwarcia promenady Jurgen Seidel, minister gospodarki Meklemburgii Pomorza Przedniego, zachwalał zastosowanie ekologicznych rozwiązań.
- To wspaniały przykład inwestycji realizowanej w zgodzie z naturą - podkreślał.
Ludziom się podoba
Z nowej promenady z chęcią korzystają już rowerzyści i piesi, Polacy i Niemcy.
- Całość wygląda naprawdę efektownie - stwierdzają Diana i Rico, mieszkańcy niemieckiego Chemnitz, którzy na wyspie Uznam spędzają wakacje. - Zwracają uwagę drzewa wkomponowane w promenadę. Dobrze, że w Świnoujściu dba się o naturę. Powstało przyjemne miejsce do spacerów i rowerowych wycieczek - dodają.
 Wartość całego projektu to 3,1 mln euro, z czego 1,4 mln euro przypadło na Świnoujście, a 1,7 mln na gminę Heringsdorf. Unijne dofinansowanie wynosi 85 procent. Dzięki nowo otwartemu transgranicznemu połączeniu udostępniona została południowa część polsko-niemieckiej wyspy Uznam od strony Zalewu Szczecińskiego. To jednak jeszcze nie koniec inwestycji. Do przyszłego sezonu w miejscu, gdzie kiedyś była granica, powstanie wychodzący w morze punkt widokowy.
Przykład modelowej współpracy
 Samorządowcy z Uznamu podkreślają, że inwestycja to przykład modelowej współpracy polsko-niemieckiej. Po zniesieniu granic Świnoujście z dobrym rezultatem współpracuje z niemieckimi gminami. Wcześniej powstała już transgraniczna ścieżka rowerowa z mostem nad kanałem torfowym, prowadząca ze Świnoujścia do urokliwego Kamminke. Nowa promenada z kolei ułatwi ruch między Świnoujściem a nadbałtyckim Ahlbeckiem.
- Po otwarciu granic zacząłem odwiedzać polskie miejscowości. Zaprzyjaźniłem się z prezydentem Januszem Żmurkiewiczem i innymi Polakami. Uwielbiam tutaj przyjeżdżać. I jestem wielbicielem polskiej kuchni, zwłaszcza galaretki i gołąbków - śmieje się burmistrz Heringsdorfu Klaus Kottwittenborg. 
Samorządowcy z Niemiec mają nadzieję, że to nie jest ostatnia wspólna inwestycja. Podobne nadzieje mają w świnoujskim magistracie.
- Pamiętam, jak w miejscu, w którym powstała nowa promenada, był płot, drut kolczasty, czasami przechodzili strażnicy. Niektórzy z zaciekawieniem spoglądali na widoki za płotem. Tak było przez lata. Dzisiaj mamy tutaj zagospodarowany teren, który służy mieszkańcom i turystom - mówi Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia. 
Kurtaxe nie takie straszne
. Otwarcie promenady nastąpiło zaraz po medialnej burzy związanej z opłatą uzdrowiskową, tzw. kurtaxe. Niemcy byli krytykowani za to, że wprowadzają opłatę wymierzoną w Polaków, a co niektórzy ironizowali, że na nowej promenadzie będzie stał strażnik sprawdzający, czy wchodzący na teren gminy Heringsdorf turysta zapłacił stosowną sumę. Strażnika czyhającego, żeby wlepić mandat na przejściu nie ma, a opłatę muszą uiszczać zarówno obywatele Polski, jak i Niemiec w specjalnych punktach w Ahlbecku - i to od dawna.
Świnoujścianie byli zwolnieni z płacenia kurtaxe (jako mieszkańcy wspólnej wyspy - red.), ale sąd w Greifswaldzie uznał, że w ten sposób dyskryminowani są inne osoby mieszkające poza cesarskimi uzdrowiskami - zarówno z Niemiec, Polski, jak i innych krajów. Warto także dodać, że pieniądze z kurtaxe są przeznaczane na letnie imprezy, porządki w strefie nadmorskiej czy utrzymanie bezpłatnych toalet. 
- Zachwalamy, jak czysto mają na swoim terenie Niemcy i cieszymy się, że możemy korzystać z darmowych toalet. Na to także trzeba wydać pieniądze. Pochodzą one z kurtaxe. Nawet jeżeli zapłacenie trzech euro jest wydatkiem zbyt dużym, to na pewno nie ma to wszystko nic wspólnego z dyskryminowaniem Polaków - komentuje całą sprawę jeden z naszych Czytelników.
 Prezydent Świnoujścia i burmistrz Heringsdorfu niezależnie od tego starają się przywrócić dawne zasady - żeby świnoujścianie nie musieli płacić. J. Żmurkiewicz zachęca osoby, które poniosły konsekwencje z tytułu nieopłacenia kurtaxe, żeby zgłaszały się do świnoujskiego magistratu. Zapewnia, że postara się problem załatwić.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 02.09.2011