Pamiątki miasta - Stary Ratusz i Haus Stettin

BARDZO ciekawa byłaby książka o życiu codziennym Szczecina w XX wieku, gdyby powstała. Napisać byłoby ją trudno, ale dziś jest to już możliwe. Zachętą do czynu jest wystawa „Hans Stettiner i Jan Szczeciński” prezentowana w szczecińskim Starym Ratuszu i codzienności poświęcona. Podobne wystawy Muzeum Narodowe organizowało też wcześniej.
Niemała część eksponatów, które można obejrzeć w ratuszu, to dary od szczecinian, Niemców i Polaków, przekazane Muzeum Narodowemu. Bezcenne są na przykład prywatne zdjęcia i dokumenty, jak też przedmioty codziennego użytku, które przed laty były wszechobecne, a dziś trudno znaleźć pojedyncze egzemplarze. Podobnie jest z tzw. galanterią użytkową, która jakże wiele mówi o zwyczajach i estetyce codzienności.
* * *
CODZIENNOŚĆ to również wydarzenia społeczne i polityczne, także wojna i tzw. wymiana ludności na ziemiach zachodnich i północnych, ale widziane z perspektywy zwykłych mieszkańców, poprzez ich przeżycia. Taki obraz bywa często odmienny od oficjalnych wersji historii i na pewno je dopełnia.
Historię codzienności pisać niełatwo, bo wymaga to wyjątkowo cierpliwej i delikatnej pracy dokumentacyjnej, wkraczania w rewiry socjologii, kulturoznawstwa, etnologii, psychologii, wnikania w indywidualne przeżycia świadków i uczestników wydarzeń. Ale pracy takiej w odniesieniu do dwudziestowiecznego Szczecina warto by się podjąć.
* * *
HISTORIA XX wieku spowodowała, że ogromnej części pamiątek szczecińskiej codzienności nie ma w Szczecinie, bo są tam, gdzie po 1945 r. zamieszkali niemieccy szczecinianie: w Löcknitz, Anklam, Greifswaldzie, w Szlezwiku-Holsztynie i Dolnej Saksonii, w Kilonii i Lubece.
Pamiątki gromadzi przede wszystkim Dom Szczecina – Haus Stettin w Lubece, przy Hüxterdamm 18, blisko mostu nad kanałem Trave. Jest to piętrowa modernistyczna willa z czerwonej cegły z białym gryfem nad drzwiami wejściowymi. W 1985 r. władze Lubeki przekazały ją szczecinianom i od tamtego czasu jest miejscem spotkań odwiedzanym także przez szczecinian z Polski. Mieści się tam również archiwum i biblioteka. Haus Stettin prowadzony jest przez ojczyźnianą organizację Heimatkreis Stettin.
* * *
WŚRÓD pamiątek najcenniejszych są tam krzesła obite skórą. Na oparciach mają herb Szczecina.
- To jest komplet krzeseł niemieckiego zarządu miasta – mówi Horst Jeschke, przewodniczący Heimatkreis Stettin. – Przed końcem wojny zostały wywiezione do Barth koło Stralsundu, a następnie do Warin w Meklemburgii; przez lata istnienia NRD służyły tamtejszym władzom. W 1990 roku nasz kolega Gerhard Sauer był w Warin i przypadkowo je odkrył. To była wielka niespodzianka. Zebraliśmy pieniądze, kupiliśmy władzom Warin nowe krzesła, a szczecińskie od 1992 roku mamy u nas.
Całą ścianę głównej sali Haus Stettin wypełnia fotograficzna panorama Hakenterrasse, dzisiejszych Wałów Chrobrego. Ich panorama plastyczna, przestrzenna, z modelem sterowca Zeppelin w górze znajduje się w sąsiednim pomieszczeniu. W piwnicy jest jeszcze makieta Teatru Miejskiego i zbiór pamiątek dotyczących słynnego aktora Heinricha George.
* * *
W SALACH na parterze jest dużo zdjęć i obrazów, m.in. Hansa Hartiga i Eugena Dekkerta. W jednej z gablot jest strój XVII-wieczny szczecinianki wykonany przez Else Nottke, zwaną w Haus Stettin „Tuti”, starszą panią z nieodłączną chustką na głowie. W innych gablotach są filiżanki i talerze z herbem Szczecina, modele szczecińskich tramwajów, rozmaite bibeloty i pamiątka z wakacji – malutkie koło ratunkowe z napisem „Gruss von Stettin”.
– Wszystko, co mamy, podarowali szczecinianie. Każda z pamiątek ma swoją historię, nierzadko bardzo osobistą i bardzo dramatyczną – mówi Horst Jeschke. – Mamy tu kawałek naszego kochanego miasta.
* * *
W CZASIE adwentu na dzisiejszym szczecińskim pl. Żołnierza Polskiego i pośrodku al. Niepodległości stawiano piramidy bożonarodzeniowe. Było ich dwanaście, miały kształt choinek, dekorowane były świecami i szczecińskimi piernikami. W Haus Stettin jest miniatura takiej piramidy i zdjęcia piekarni, w której wypiekano pierniki.
Ciekawostką jest srebrna miniatura pomorskiego parownika na ziemniaki podarowana w latach dwudziestych inż. Augustowi Petri, pionierowi elektryfikacji wsi na Pomorzu, czy też wielkie wielkanocne jajo dekorowane panoramą Międzyodrza. Są flagi z barwami Szczecina, herby, biało-czerwone flagi Hanzy, do której Szczecin należał (podobnie jak Lubeka), jest pierwszy klucz do banku (Sparkasse), który mieścił się przy dzisiejszym pl. Żołnierza, gdzie teraz też jest bank.
* * *
DŁUGO można by opowiadać o pamiątkach zgromadzonych w Haus Stettin, podobnie jak o wystawie „Hans Stettiner i Jan Szczeciński” w Starym Ratuszu. Obie uzupełniają się, tworząc wspólną opowieść o codzienności tego samego miasta.
Wielu niemieckich szczecinian często przyjeżdża do Szczecina. Mają tu znajomych i ulubione miejsca. Przyjeżdżają bez okazji, nie tylko w czasie wakacji, na pewno na jesienne święta upamiętniające zmarłych.
Co roku latem spotykają się w Lubece, która sprawuje patronat nad ich organizacją. W tym roku zaplanowali spotkanie dwudniowe, 31 lipca i 1 sierpnia. W kościele Mariackim w Lubece, który ma wiele wspólnego z katedrą św. Jakuba w Szczecinie, będzie odprawione nabożeństwo. Spotkanie główne zostanie zorganizowane w wielkiej sali lubeckiego ratusza. Przy Haus Stettin będzie jarmark pamiątek.
* * *
MOŻE kiedyś powstanie książka opisująca codzienność Szczecina w XX wieku... Zbiory w Haus Stettin i wystawa w Starym Ratuszu w Szczecinie dowodzą, że byłaby niezwykle interesująca i bardzo ważna.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 30.07.2009